"Desperacko chcę pograć więcej". Nowy Silent Hill Townfall zbiera niesamowite opinie
Nadchodzące Silent Hill: Townfall wyrasta na jedną z najciekawszych i najbardziej unikalnych odsłon w historii legendarnego cyklu grozy.
Podczas tegorocznych targów Gamescom przedstawiciele branżowych mediów mieli okazję sprawdzić wczesny wycinek rozgrywki, a pierwsze opinie są nad wyraz entuzjastyczne. Dziennikarze, którzy dotychczas podchodzili z dystansem do powrotu marki i nie potrafili wciągnąć się w zeszłoroczny remake kultowej „dwójki”, po niespełna godzinie spędzonej z nowym projektem okrzyknęli go tytułem zdolnym przekonać do uniwersum nawet największych sceptyków.
Produkcja tworzona przez Screen Burn Interactive odważnie odchodzi od utartych schematów, przenosząc akcję do Wielkiej Brytanii, a dokładniej do szkockiego miasteczka St. Amelia w 1996 roku. Główny bohater, Simon Ordell, budzi się na brzegu bez pamięci o swoich powiązaniach z tym miejscem, ruszając w głąb wyludnionej, pełnej niepokojących ostrzeżeń i porzuconych transparentów osady.
Realia lat dziewięćdziesiątych - od charakterystycznych budek telefonicznych po unikalną architekturę prowincji - zostały odtworzone z niezwykłym pietyzmem, budując uderzający, podszyty nostalgią realizm, nim na scenę wkroczą koszmary.
Największym wyróżnikiem nowej odsłony jest porzucenie widoku zza pleców na rzecz perspektywy pierwszoosobowej, co drastycznie potęguje klaustrofobiczną atmosferę i poczucie bezpośredniego zagrożenia. Kamera FPP została bezpośrednio zintegrowana z mechanikami śledczymi - kluczowym narzędziem protagonisty staje się przenośny kieszonkowy telewizorek, służący do przywoływania wizji z przeszłości oraz namierzania czających się w mgle zagrożeń. Zamiast tanich jump scare'ów deweloperzy stawiają na powolne budowanie napięcia, subtelne operowanie dźwiękiem i wszechobecne poczucie paranoi.
Reżyser Jon McKellan podkreśla, że zamiast opierać grozę na mitologii czy baśniowym folklorze, studio skupiło się na lękach zakorzenionych w rzeczywistości, zniekształconych przez wewnętrzną traumę postaci. W udostępnionym fragmencie nie zabrakło jednak surrealistycznych, przerażających maszkaronów, takich jak patrolujący uliczki humanoidalny stwór z toporem wrośniętym w głowę czy majacząca w oddali gigantyczna sylwetka sięgająca chmur.