Andrew Garfield nie zagra Robin Hooda? Jeden zwiastun wystarczył, aby rozpętać burzę
Wokół filmu The Uprising z Andrew Garfieldem w roli głównej wybuchło niemałe zamieszanie.
Kilka dni temu amerykańska kampania promocyjna sugerowała, że produkcja opowie o narodzinach legendy Robin Hooda, jednak brytyjski dystrybutor stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom i podkreślił, że film nie jest historią słynnego rozbójnika.
Kontrowersje wywołały materiały opublikowane przez Focus Features, opatrzone hasłami w rodzaju „Witness the Rise of Robin Hood” oraz „Narodziny legendy”. Problem w tym, że The Uprising rozgrywa się podczas powstania chłopskiego z 1381 roku i opowiada o autentycznych wydarzeniach historycznych, a nie o przygodach Robin Hooda.
Brytyjski dystrybutor Entertainment Film Distributors wydał oficjalne oświadczenie, w którym zaznaczył, że lokalna kampania promocyjna nie zawiera żadnych odniesień do Robin Hooda. Firma dodała również, że materiały publikowane przez zagranicznych partnerów nie zostały przez nią zatwierdzone ani zaakceptowane.
Skąd więc całe zamieszanie? Reżyser Paul Greengrass inspirował się średniowiecznym poematem Piers Plowman, w którym pojawia się jedno z pierwszych znanych odniesień do Robin Hooda. W filmie Andrew Garfield wciela się natomiast w anonimowego chłopa określanego jako Ploughman, co mogło doprowadzić do błędnych interpretacji.
Na oficjalnej stronie Focus Features można znaleźć informację, że film przedstawia wydarzenia, które zainspirowały legendę Robin Hooda, a nie opowiadają bezpośrednio o samym bohaterze. Wszystko wskazuje więc na to, że marketing wyprzedził fakty i wywołał jedną z najbardziej nietypowych kontrowersji tego roku.