Kolejne złe wieści z rynku kart graficznych. "Tańsze modele za chwilę znikną"
Jeśli sądzisz, że wobec braku wydajniejszych kart graficznych kupisz na przeczekanie model z niższej półki, to tkwisz w błędzie. Grupa PC Partner, jeden z największych producentów w branży, przestrzega, że niebawem trudności z dostępnością dotkną również segmentu low-end.
Reanimowany ostatnio GeForce RTX 3050, budżetowy RTX 5050 albo największa nowość w tym zestawieniu Radeon RX 9050 - żaden z tych akceleratorów demonem wydajności nie jest, ale w tytuły e-sportowe albo starsze pograć pozwoli. Wprawdzie ceny sięgające 900 zł za 4,5-letniego trzydzieści-pięćdziesiąt skomentować można tylko wymownym milczeniem, ale przynajmniej jest to dla PC-towców jakaś realna opcja na przeczekanie największej burzy.
PC Partner Group, właściciel marek takich jak Zotac, Inno3D czy Manli, przekonuje jednak, że niebawem również najtańsze modele dołączą do grona kart deficytowych. Jak czytamy w raporcie podsumowującym pierwsze półrocze 2026 roku, przychody tytułem sprzedaży kart spadły w omawianym okresie o 9,2%, a spółka spodziewa się, że kolejne 6 miesięcy będzie pod tym względem jeszcze gorsze. Firma co prawda pociesza inwestorów, że mogło być gorzej, bo wolumen sprzedanych pudełek spadł aż o 18,4%, ale udało się nieco nadrobić stratę podwyżkami cen (średnio o 10,7%). Tym niemniej dla klientów to już nic pozytywnego.
Niedobory pamięci stają się coraz bardziej dotkliwe - wskazuje PC Partner. W efekcie niestety powstaje swoiste błędne koło. Zapotrzebowanie sukcesywnie rośnie, za to z fabryk wychodzi coraz mniej egzemplarzy. By ratować finanse, producent podnosi ceny i niestety to samo robi każdy kolejny podmiot w łańcuchu dostaw, skończywszy na sklepach.
Co gorsza, produkcja najtańszych modeli przestaje się opłacać, bo koszty pamięci GDDR6 czy GDDR7 - w określonej ilości - są niezależne od docelowego typu karty. Nie jest jednocześnie tajemnicą, że im wyższy segment, tym wyższa marża. Jaki z tego wniosek? Zdaniem PC Partner dotychczasowy brak problemów z podażą low-endu wynika głównie ze zmniejszonego zapotrzebowania na taki sprzęt, a co za tym idzie jego obfitych zapasów magazynowych. Kiedy zaś te się skończą, pozostaną tylko wspomnienia.