Half-Life 3 ma być perfekcyjne niczym TLOU dla Sony. Nowe szczegóły
Ubiegły rok rozbudził gigantyczne nadzieje wśród fanów wirtualnej rozrywki, gdy niemal wszyscy branżowi informatorzy zgodnie twierdzili, że legendarne Half-Life 3 zostanie w końcu oficjalnie zaprezentowane w okresie świątecznym 2025 roku.
Miesiące jednak mijały, a firma Valve nie przerwała milczenia, pozostawiając społeczność w całkowitej niepewności. Najnowsze doniesienia ze źródeł zbliżonych do studia rzucają nowe światło na powody tego milczenia - zapowiedź gry (rozwijanej wewnętrznie pod kryptonimem HLX) miała zostać w ostatniej chwili przełożona, ponieważ niektóre elementy produkcji zwyczajnie nie spełniały rygorystycznych standardów jakościowych amerykańskiego dewelopera.
Znany insider Tyler McVicker ujawnił, że projekt na szczęście nie trafił do kosza, co zdarzało się już wielokrotnie wcześniejszym wersjom trzeciego epizodu na przestrzeni ostatnich dwóch dekad. Zamiast tego szefostwo zdecydowało się na zmianę harmonogramu, aby dać twórcom czas na dopracowanie rewolucyjnych rozwiązań.
Analiza kodu źródłowego ostatnich aktualizacji innych gier Valve, takich jak Dota 2, ujawniła, że firma przygotowuje grunt pod niezwykle zaawansowaną technologię. Nowy silnik ma oferować niespotykany dotąd poziom destrukcji otoczenia, zaawansowaną fizykę obiektów oraz nowatorskie efekty wizualne, co jednak drastycznie podniosło wymagania sprzętowe nadchodzącego tytułu.
Co ciekawe, gra miała być pierwotnie ściśle powiązana z nową stacją sprzętową producenta - urządzeniem Steam Machine. Jednak przez wzgląd na drastyczne podwyżki cen komponentów i globalny kryzys na rynku pamięci, Valve zrezygnowało z tych planów, całkowicie odcinając produkcję od ograniczeń technicznych konsoli. Obecnie nad projektem pracuje potężny zespół zajmujący całe piętro w siedzibie korporacji, co dowodzi ogromnego zaangażowania w sfinalizowanie prac.