Frustracja to słowo klucz branży gier wideo w 2026 roku. Twórca Dragon Age uchyla rąbka tajemnicy
Sztuczna inteligencja coraz mocniej rozpycha się w procesach produkcyjnych gier wideo, co budzi ogromny niepokój wśród doświadczonych twórców. Głos w tej sprawie zabrał David Gaider, legendarny scenarzysta studia BioWare, odpowiedzialny za sukces pierwszych trzech odsłon serii Dragon Age.
W rozmowie z serwisem GamesRadar niezwykle surowo ocenił on obecne zachwyty nad algorytmami generatywnymi. Jego zdaniem technologia ta charakteryzuje się kompletnym brakiem przewidywalności i powtarzalności, a proces ciągłego poprawiania, czyszczenia i analizowania błędów popełnianych przez AI będzie dla programistów oraz grafików potwornie frustrujący. Narzędzia te po prostu nie są jeszcze gotowe do profesjonalnego użytku, choć kadra zarządzająca wielkich korporacji bardzo chciałaby, żeby było inaczej.
Gaider zwrócił uwagę na jeszcze jedno, niezwykle poważne niebezpieczeństwo, które uderza w strukturę zatrudnienia. Korporacje forsują narrację, że sztuczna inteligencja ma jedynie odciążyć zespoły od nudnej, mechanicznej i powtarzalnej pracy, którą do tej pory zlecano początkującym pracownikom.
Scenarzysta zadaje jednak kluczowe pytanie: w jaki sposób branża ma wykształcić i przygotować do zawodu kolejne pokolenia rzemieślników, jeśli za sprawą algorytmów całkowicie zlikwidowane zostaną najprostsze stanowiska startowe (entry-level)? Pozbawienie młodych talentów możliwości nauki na prostych zadaniach może w przyszłości doprowadzić do gigantycznego kryzysu kompetencyjnego na rynku.
W podobnym tonie wypowiadają się inni niezależni oraz wysokobudżetowi twórcy, dla których kluczowym problemem pozostaje etyka. David Szymanski, autor kultowych gier Dusk oraz Iron Lung, podkreśla, że choć nie jest całkowitym przeciwnikiem postępu technologicznego, to nie potrafi przejść obojętnie obok kwestii bezkarnego plagiatu, niszczenia miejsc pracy oraz negatywnego wpływu wielkich serwerowni na środowisko.
Z kolei Danny Koo, producent wykonawczy nadchodzącej strzelanki Marvel Rivals, otwarcie przyznał, że jego zespół kategorycznie zrezygnował z używania jakichkolwiek generatorów grafik. Decyzję tę podjęto ze strachu przed „zatruciem” kodu gry kradzionymi elementami, do których praw autorskich nikt nie wyraził zgody.
Wszystko to pokazuje, że obietnice o rewolucji, która ułatwi i przyspieszy powstawanie gier, na ten moment rodzą więcej problemów niż realnych korzyści. Gracze również zaczynają przejawiać coraz większy sceptycyzm wobec cyfrowych zamienników ludzkiej pracy, co było widać po chłodnym przyjęciu pierwszych materiałów z nowej wersji Crazy Taxi.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Dragon Age: The Veilguard.