Kingdom Come: Deliverance 2 karze za nadużywanie jednego trybu. I to w sposób, jakiego nikt się nie spodziewa
Gracze Kingdom Come: Deliverance 2 od dawna zwracali uwagę na pewien osobliwy szczegół - za każdym razem, gdy wychodzą z trybu foto, protagonista Henry zaczyna na głos komentować właśnie zrobione zdjęcia zupełnie nie bacząc na sytuację, w której się znajduje.
Wielu graczom zachowanie to wydawało się zabawnym żartem programistów. Tymczasem za tym pomysłem kryje się bardzo konkretna decyzja projektowa.
Główny projektant Warhorse Studios Prokop Jirsa wyjaśnił w rozmowie z PC Gamer, że komentarze Henryka to celowo zaprojektowany mechanizm anty-oszukiwania. Problem, który studio chciało rozwiązać, był prosty. Swobodna kamera dostępna w trybie foto pozwalała graczom zaglądać za ściany, zza narożników i w miejsca normalnie niedostępne dla oczu postaci. W praktyce stawała się narzędziem do zdobywania nieuczciwej przewagi - szczególnie w sekcjach skradankowych, gdzie wiedza o rozmieszczeniu strażników ma kluczowe znaczenie.
Rozwiązanie, które opracował zespół, jest równie eleganckie, co nieoczekiwane. Zamiast technicznie blokować kąt widzenia kamery lub ograniczać jej zasięg, Warhorse zdecydowało się sprawić, aby Henry po wyjściu z trybu foto wypowiadał swoje kwestie na głos - i żeby te kwestie faktycznie rozbrzmiewały w świecie gry. “Strażnicy mogą cię usłyszeć” - wprost potwierdził Jirsa. Gracz, który skorzystał z trybu foto podczas skradania się obok patrolu, nagle staje się słyszalny dla wrogów w najgorszym możliwym momencie.
Co warte podkreślenia, studio wiedziało od początku, że mechanizm będzie generował komiczne, dziwaczne sytuacje - i to w żadnym razie nie było problemem. “Wiedzieliśmy, że to stworzy absurdalne i zabawne momenty, które gracze będą chcieli udostępniać” - powiedział Jirsa, dodając, że Warhorse lubi przemycać do gry elementy z przymrużeniem oka. Jirsa połączył tę filozofię z innymi słynnymi powracającymi kwestiami Henryka - jak choćby to, że jest głodny - wyjaśniając, że te linie dialogowe wyrosły z tego samego podejścia, czyli z chęci bycia odrobinę figlarnym, nawet jeśli brzmi to jak szaleństwo.
Efekt końcowy jest więc potrójnie skuteczny, bo ogranicza pole do nadużyć, bawi graczy i generuje viralowe momenty, które od miesięcy krążą w sieci.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Kingdom Come: Deliverance II.