Związkowcy z Rockstar Games chronieni przez polityków w Szkocji. Sprawa robi się niezwykle poważna
Podczas gdy świat z niecierpliwością wyczekuje kolejnych materiałów z GTA VI, wewnątrz Rockstar Games wrze, ale nie z powodu kreatywnego szału.
Firma znalazła się pod ostrzałem brytyjskich polityków w związku z oskarżeniami o zwalczanie związków zawodowych (tzw. union busting). Sprawa dotyczy 31 pracowników, członków związku IWGB, którzy zostali nagle zwolnieni pod zarzutem „rażącego naruszenia obowiązków”.
Deweloperzy twierdzą jednak, że dowody przedstawiane przez giganta są mętne i ciągle się zmieniają, a prawdziwym powodem usunięcia ich z zespołu była próba walki o prawa pracownicze.
Do konfliktu włączyli się wpływowi szkoccy posłowie Partii Pracy, w tym Chris Murray oraz Tracy Gilbert. W oficjalnych oświadczeniach wezwali oni Rockstar do pełnej przejrzystości i współpracy w prowadzonym dochodzeniu. Sytuacja ma realny, bolesny wymiar ludzki - Murray ujawnił, że jeden z jego wyborców, po nagłej utracie pracy i sponsora wizowego, został zmuszony do opuszczenia kraju. Posłowie podkreślają, że „milczenie i zamknięte drzwi” to niedopuszczalna reakcja w obliczu zagrożenia bytu pracowników i łamania brytyjskiego prawa pracy.
Rockstar musi odpowiedzieć na te zarzuty z pełną transparentnością i uszanować prawo do apelacji. Pracownicy proszący o uczciwość i szacunek nie powinni trafiać na mur milczenia - podkreśla Tracy Gilbert MP.
Rockstar odpiera zarzuty, utrzymując, że powodem zwolnień był wyciek poufnych danych firmowych na kanale Discord, gdzie rzekomo znajdowały się osoby spośród personelu postronnego. Związek zawodowy IWGB kategorycznie odrzuca tę argumentację, uznając ją za pretekst do pozbycia się niewygodnych liderów związkowych.
Według Alexa Marshalla, prezesa IWGB, firma wykazuje się poczuciem bezkarności, ignorując prośby o spotkania i klucząc w swoich wyjaśnieniach. Wizerunkowy zgrzyt jest tym większy, że dzieje się to w przededniu prawdopodobnego startu wielkiej kampanii marketingowej GTA VI.