Gwiazda Krzyku gorzko o wykluczeniu przez Hollywood: Wiadomości wsparcia nic nie znaczą
Melissa Barrera wróciła do tematu swojego głośnego odejścia z serii Krzyk. Aktorka przyznała, że po zwolnieniu z osbadu Krzyku 7 z powodu wpisów dotyczących Palestyny spotkała się z dużą izolacją ze strony Hollywood.
Barrera, która była główną bohaterką dwóch ostatnich odsłon cyklu, w rozmowie z Variety opisała ostatnie miesiące jako wyjątkowo trudny okres.
Przez dziesięć miesięcy żyłam w niepewności, to były tortury. Nie miałam pracy, cierpiałam i nawet nie wiedziałam, czy mój własny zespół stoi po mojej stronie. To było okropne.
– powiedziała aktorka.
Zapytana o wsparcie ze strony branży filmowej, odpowiedziała wprost:
Dostałam kilka wiadomości wsparcia od ludzi z branży, ale odkryłam, że prywatne wiadomości bez żadnych działań nic nie znaczą.
Aktorka zdradziła jednak, że jedną z nielicznych osób, która realnie wyciągnęła do niej rękę, był Boots Riley. Twórca filmu Przepraszam, że przeszkadzam miał zaproponować jej rolę w swoim nowym projekcie I Love Boosters.
To dosłownie jedyna osoba z branży, która odezwała się i powiedziała: "Pozwól mi pomóc". Nazywam go Czarnoksiężnikiem, bo od momentu jego wiadomości nagle zaczęły pojawiać się kolejne propozycje.
– dodała Barrera.
Po odejściu aktorki z franczyzy Krzyk 7 przeszedł poważne zmiany, a do serii powróciła m.in. Neve Campbell. Film okazał się kasowym hitem.