Marketingowa ściema NVIDIA? Ray tracing po 8 latach wciąż z dużymi problemami
Mija 8 lat od momentu, gdy NVIDIA przedstawiła ray tracing, jako "przyszłość grania". Rzeczywistość nie jest jednak tak piękna, jak marketingowe hasła amerykańskiego giganta.
Jak wynika z nowej ankiety, przeprowadzonej przez redakcję Hardware Unboxed wielu graczy wciąż nie chce korzystać z technologii, która miała według NVIDIA wyznaczyć zupełnie nowy standard jakości graficznej w grach. Hardware Unboxed mówi o tym, że ok. 70% graczy w przeprowadzonej ankiecie stwierdziło, że albo nigdy nie włącza RT w grach, albo robi to rzadko i tylko w wybranych tytułach. Sama redakcja, która specjalizuje się w testach hardware'u gamingowego mówi o kilku problemach z ray tracingiem.
Po pierwsze ray tracing jest praktycznie bezużyteczny w grach z rywalizacją sieciową, gdzie dominuje uzyskiwanie jak najwyższego framerateu i maksymalnej widoczności. Hardware Unboxed pokazuje przykład Fortnite, w którym gracze z włączonym RT nie mają tak dobrej widoczności, jak osoby grające na niższych ustawieniach.
Po drugie, ray tracing nawet w grach singleplayer rzadko robi dużą różnicę. Niestety często włączenie ray tracingu okupione jest dużym obniżeniem płynności animacji. Hardware Unboxed mówi o tym, że ray tracing wygląda niesamowicie tylko w garstce gier (to przede wszystkim polski Cyberpunk 2077). Koszt włączenia tej opcji jest wciąż niewspółmiernie wysoki do osiąganych efektów.
Po trzecie - pierwsze generacje kart graficznych, które miały oferować świetną obsługę ray tracingu, można traktować, jako marketingową ściemę NVIDIA. Ten hardware nie był i nie jest wystarczająco mocny do zapewniania ray tracingu w odpowiednio wysokiej rozdzielczości i na najwyższych ustawieniach graficznych.
Hardware Unboxed nie wspomina w swoim materiale o jeszcze jednym problemie, który wygenerowała obsesja ray tracingu, napędzana przez marketing NVIDIA. Dorzucę więc ten wątek od siebie. To sytuacja, w której deweloperzy gier - najczęściej z czystego lenistwa - przestali poprawnie implementować standardowe oświetlenie w swoich grach. Nowe produkcje zaczynają więc wyglądać źle bez włączonego RT - często gorzej od gier wydanych wiele lat temu.
Ray tracing często generuje też ogromne szumy, co ostatnio pokazał zresztą sam Ubisoft. Nałożone na to algorytmy odszumiania następnie masakrują realną ostrość obrazu. Tracimy więc w nowych grach, zbudowanych już od podstaw z myślą o ray tracingu (np. Assassin's Creed Shadows), klarowność obrazu, z jakiej cieszyliśmy się jeszcze kilka lat temu.