Brak kasy zniszczył Mortal Kombat. W nowej odsłonie twórcy poszli na całość
Producent filmowy Todd Garner postanowił wreszcie zdradzić powód, dla którego ekranizacja Mortal Kombat z 2021 roku tak mocno ograniczała się do jednej i tej samej, a co za tym idzie nudnej lokacji.
Z jego najnowszej wypowiedzi wynika, że włodarze z wytwórni Warner Bros. początkowo zupełnie nie wierzyli w potencjał rynkowy tej marki. Według Garnera gigant po prostu “nie wiedział, co posiada w swoich rękach”.
To błędne założenie drastycznie przełożyło się na budżet. Producent przyznał wprost, że brak odpowiednich funduszy wymusił na ekipie nakręcenie aż 75% całego filmu w jednej, skalistej jaskini treningowej.
Taki zabieg mocno kontrastował z bogatymi i niezwykle różnorodnymi arenami, do których przyzwyczaiła nas kultowa seria gier wideo. Mimo wspomnianych cięć budżetowych, film okazał się potężnym hitem platformy HBO Max w erze pandemii, pokonując oglądalnością takie kolosy jak Godzilla vs. Kong czy Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera.
Gigantyczny, komercyjny triumf całkowicie zmienił podejście studia do marki. Prace nad nadchodzącym Mortal Kombat 2 przebiegały w zupełnie innej atmosferze, gdzie nie szczędzono pieniędzy na produkcje. Garner obiecuje, że ekipa dostała zielone światło na stworzenie pełnoprawnych, różnorodnych królestw, na które fani czekali od lat.
Dodatkowe pieniądze pozwoliły też na rozszerzenie brutalnej obsady o kolejne ikony - w sequelu zobaczymy chociażby Karla Urbana w roli Johnny'ego Cage'a, Tati Gabrielle jako Jade, Adeline Rudolph w roli Kitany oraz Martyna Forda jako potężnego Shao Kahna. Światowa premiera filmu odbędzie się 8 maja 2026 roku.