Twórca Fallouta atakuje influencerów, streamerów czy youtuberów: "gry są tworzone pod nich, nie pod graczy"
W dzisiejszych czasach o sukcesie gry nie decyduje już tylko to, jak dobrze się w nią gra, ale przede wszystkim to, jak prezentuje się w 15-sekundowym nagraniu na profilu popularnego influencera.
Tim Cain, legenda branży i jeden z ojców sukcesu pierwszych części serii Fallout, bije na alarm: deweloperzy coraz częściej projektują gry z myślą o streamerach, spychając potrzeby zwykłych graczy na dalszy plan.
W swoim najnowszym wystąpieniu Tim Cain rzucił światło na kulisy współczesnego gamedevu. Według niego studia deweloperskie są obecnie bardziej skupione na zadowoleniu twórców internetowych niż na dostarczeniu głębokiego doświadczenia samym graczom.
Kluczem do zrozumienia tej zmiany jest tzw. „clippability”, czyli potencjał gry do generowania efektownych, krótkich fragmentów wideo. Deweloperzy podczas prac nad tytułem mają zadawać sobie pytania: Jak ten konkretny moment będzie wyglądał na żywo podczas transmisji? Albo: Czy dany fragment gry nada się na wiralowy filmik, który obiegnie media społecznościowe?
„Zastanawialiśmy się często: jak dane wydarzenie w grze będzie wyglądać, gdy ktoś będzie grał w nie na żywo lub nagrywał stream? Chcieliśmy, żeby wideo prezentowało się naprawdę świetnie” - przyznaje Tim Cain.
Cain zauważa również niepokojącą zmianę w sposobie, w jaki gracze konsumują informacje o nowościach. Dawniej pierwsze opinie pochodziły od dziennikarzy, którzy starali się zachować pewien obiektywizm. Dziś to influencerzy dyktują narrację, a ich pierwsze wrażenie jest dla wielu odbiorców wyrokiem.
Co gorsza, weteran RPG-ów twierdzi, że współczesny gracz często nie szuka u influencera rzetelnej recenzji, lecz instrukcji, co ma myśleć o danym tytule. Prowadzi to do sytuacji, w której ludzie wyrabiają sobie bardzo radykalne opinie na temat gier, w które nigdy nie grali i nie zamierzają zagrać, opierając się wyłącznie na emocjach swojego ulubionego streamera.