Square Enix poszło na kompromis? Demo Final Fantasy VII Rebirth zdradza spore cięcia
Final Fantasy VII Rebirth jest jedną z tych gier, przy których każda nowa wersja od razu trafia pod lupę graczy. Zwłaszcza gdy mówimy o tak dużym RPG-u przenoszonym na sprzęt Nintendo, bo wtedy obok ekscytacji błyskawicznie pojawia się pytanie o kompromisy. Tym bardziej że po ciepłym odbiorze Final Fantasy VII Remake Intergrade na Switchu 2 oczekiwania wobec kolejnego portu Square Enix wyraźnie poszły w górę, a sama premiera Rebirth na tej platformie została wyznaczona na 3 czerwca 2026 roku.
Po udostępnieniu dema, gracze zaczęli zauważać pierwsze różnice względem innych wersji. Najczęściej wskazywany przykład dotyczy wnętrz domów w Nibelheim, gdzie w porównaniach zniknęły niektóre elementy tła - między innymi wazony z kwiatami, oprawione zdjęcia, garnki czy patelnie. Co ważne, zmiany mają być widoczne nie tylko podczas zwykłej rozgrywki, ale również w przerywnikach filmowych. Temat szybko podchwyciły media i porównania publikowane w sieci, bo dla części fanów to dość wyraźny sygnał, że Square Enix musiało jednak odchudzić pewne fragmenty oprawy.
Z drugiej strony wszystko wskazuje na to, że był to po prostu świadomy kompromis pod płynność działania. Według opisu porównań publikowanych przez Nintendo Everything, wersja na PS5 działa w 60 klatkach na sekundę, podczas gdy wydanie na Switcha 2 celuje w 30 FPS, ale mimo tych cięć i tak ma oferować solidną wydajność, szczególnie we wnętrzach, z jedynie drobniejszymi spowolnieniami w większych, otwartych lokacjach. Krótko mówiąc - trochę rzeczy z tła mogło zniknąć, ale wygląda na to, że stało się to po to, by całość po prostu działała stabilniej na słabszym sprzęcie.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Final Fantasy VII Rebirth.