GTA 6 będzie ogromne? A powinno czerpać garściami z innego arcydzieła Rockstara
Plotki o skali Grand Theft Auto 6 budzą skrajne emocje. Z przecieków wynika, że mapa w nadchodzącym hicie może być ponad dwukrotnie większa od tej z “piątki”.
Choć wizja gigantycznego stanu Leonida brzmi niezwykle imponująco, to gracze apelują do studia Rockstar o umiar. Głosy krytyki sugerują, aby deweloperzy wyciągnęli cenną lekcję z własnego hitu z 2006 roku - kultowego Bully.
Współczesne gry z otwartym światem często wpadają w pułapkę sztucznego pompowania rozmiarów. Branżowi analitycy trafnie punktują, że zamiast projektować kilometry pustych lasów, Rockstar powinien skupić się wyłącznie na jakości i gęstości interakcji. To właśnie to kameralne, ale bardzo rzemieślnicze podejście zagwarantowało ponadczasowy sukces szkolnej grze akcji.
Wydana niemal dwie dekady temu produkcja zachwycała stosunkowo niewielką, lecz tętniącą życiem mapą. Miasteczko Bullworth oferowało świetny klimat, w którym każdy napotkany uczeń realizował swój unikalny harmonogram dnia. Ograniczony obszar sprawił, że świat gry krył mnóstwo niespodzianek. Gracze do dziś doceniają to niesamowite poczucie funkcjonowania w wiarygodnym i żywym ekosystemie, w którym nie było powtarzalnych zapychaczy.
Rosnące koszty wymuszają bardzo mądre zarządzanie zasobami deweloperów. Społeczność GTA jasno zaznacza, że woli mniejsze, lecz dopracowane “Vice City”, niż wielką i całkowicie martwą makietę całego państwa. Pozostaje mieć nadzieję, że gigant branży nie zachłyśnie się samą skalą projektu i po raz kolejny postawi na legendarną dbałość o najmniejsze detale.