Uncharted 4 było kompletną, niemalże usuniętą "katastrofą". To mogła być tragedia PlayStation
Niewiele brakowało, a jedna z najlepiej ocenianych gier w historii PlayStation nigdy nie ujrzałaby światła dziennego.
Gabriel Betancourt, starszy artysta oświetlenia, ujawnił w wywiadzie dla Kiwi Talkz, że produkcja Uncharted 4: Kres Złodzieja była w pewnym momencie kompletną katastrofą. Po niemal trzech latach prac Sony, czyli „góra”, postawiło twórcom brutalne ultimatum: albo natychmiast naprawią projekt, albo korporacja całkowicie wycofa finansowanie, co oznaczałoby definitywny koniec przygód Nathana Drake’a.
Według relacji artysty, głównym problemem była kultura panująca wewnątrz studia - liderzy projektu mieli być otoczeni ludźmi, którzy na wszystko potakiwali („yes-men”), żyjąc blaskiem poprzednich sukcesów i tracąc z oczu jakość powstającego prototypu.
Dopiero gdy inny reżyser ocenił ówczesną wersję gry krótkim "ssie", Sony straciło cierpliwość. W rezultacie doszło do trzęsienia ziemi: dotychczasowe kierownictwo (w domyśle Amy Hennig) zostało odsunięte, a na ratunek wezwano duet odpowiedzialny za The Last of Us - Neila Druckmanna i Bruce’a Straleya. Nowi liderzy podjęli drastyczną decyzję o wyrzuceniu dotychczasowej pracy do kosza i przebudowaniu gry niemal od zera.
Ostatecznie ratowanie projektu trwało kolejne trzy lata, co wydłużyło cały proces produkcji do sześciu lat. Wysiłek ten opłacił się pod względem artystycznym i komercyjnym - Uncharted 4 zdobyło średnią 93 na Metacritic i stało się ikoną PS4, ale sukces ten miał swoją gorzką cenę.
Bruce Straley opuścił studio niedługo po premierze, otwarcie przyznając, że stres i wypalenie zawodowe związane z „naprawianiem” gry były nie do zniesienia. Obecnie - według plotek - w Naughty Dog powstaje Intergalactic oraz Uncharted 5, a po debiucie przygody science fiction Neill Druckmann zapewne usiądzie do The Last of Us 3.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Uncharted 4: Kres Złodzieja.