Nintendo w sądzie za zawyżanie cen. Gracze żądają zwrotu wielkich pieniędzy
Zaledwie kilka tygodni po tym, jak amerykański Sąd Najwyższy uznał globalne cła nałożone przez administrację byłego prezydenta Donalda Trumpa za całkowicie niekonstytucyjne, sprawa zaczyna przybierać zupełnie nowy, zaskakujący dla korporacji obrót.
Dwóch amerykańskich graczy - Gregory Hoffert oraz Prashant Sharan - złożyło właśnie pozew zbiorowy przeciwko amerykańskiemu oddziałowi Nintendo. Mężczyźni stanowczo domagają się, aby wielomilionowe zwroty z nielegalnie nałożonych podatków, o które japoński gigant obecnie walczy z rządem, trafiły bezpośrednio do kieszeni konsumentów.
Tło całej tej niespotykanej sytuacji sięga kontrowersyjnych decyzji gospodarczych USA, które uderzyły w przedsiębiorstwa importujące swój sprzęt z Azji. Po głośnym, lutowym wyroku sądu okazało się, że administracja USA musi zwrócić firmom łącznie ponad 166 miliardów dolarów. Nintendo, podobnie jak tysiące innych technologicznych gigantów, złożyło w marcu pozew przeciwko USA, żądając nie tylko pełnego zwrotu uiszczonych opłat celnych, ale również przysługujących im odsetek.
To jednak nie spodobało się poszkodowanym klientom. W dokumencie sądowym powodowie mocno argumentują, że w okresie obowiązywania nielegalnych ceł (od 1 lutego 2025 do 24 lutego 2026 roku) firma Nintendo przerzuciła całe obciążenie finansowe na nabywców, drastycznie podnosząc ceny swoich produktów. Prawnicy wprost zarzucają korporacji bezpodstawne wzbogacenie się oraz rażące łamanie praw ochrony konsumenta. Ich zdaniem japońska firma finansowo w ogóle nie ucierpiała.
Twórcy pozwu tłumaczą, że Nintendo najpierw ściągnęło podwyższone koszty od klientów płacących w sklepach, a teraz chce dodatkowo zyskać na ugodzie z rządem. Jeśli sąd przychyli się do argumentacji prawników, do pozwu zbiorowego mogą wkrótce dołączyć miliony amerykańskich obywateli, którzy na przestrzeni tego pechowego roku kupili droższy sprzęt, żądając sprawiedliwego zadośćuczynienia.