Przyszłość kina należy do adaptacji gier. Zaskakujące słowa przedstawicielki Ubisoftu
Moda na superbohaterów w kinie zdaje się przemijać, lecz życie nie znosi próżni, dlatego branża filmowa już ma godnych nastepców. Mowa o adaptacjach gier wideo.
Fani filmów adaptujących popularne i uznane gry wideo mogą świętować. Za kilka lat kino ma w znacznym stopniu polegać na adaptacjach wirtualnych przygód.
Nie da się nie zauważyć, że coraz częściej na wielkie i małe ekrany trafiają produkcje oparte na dziełach takich firm jak Sony, Activision, Nintendo czy Ubisoft. Ich jakość jest zauważalnie wyższa niż w filmach, które próbowały zyskać sympatię graczy jeszcze kilkanaście lat temu i regularnie przynosi to owoce. Dlatego wytwórnie chętnie sięgają po znane franczyzy i obecnie robią to tak często, że już wkrótce 1/4 wszystkich premier to będą adaptacje gier.
Takiego zdania jest Helene Juguet, która była jedną z gościń konferencji Screen Play na London Games Festival. Podczas panelu dyrektorka zarządzająca paryskim Ubisoft Film and Television stwierdziła, że blisko 25% filmów, jakie wyjdą w nadchodzących latach to produkcje oparte na historiach znanych fanom gamingu.
Wypowiedź została podchwycona przez wiceprezesa ds. partnerstw i inwestycji w Tencent, Marka Maslowicza. Przedstawiciel chińskiego gianta rozwinął tę myśł, zwracając uwagę na to, że obecnie adaptacje starają się zachować ducha pierwowzoru, a to przekłada się na sukcesy w box office i imponujące wyniki oglądalności.
Myślę, że w przeszłości, gdy równowaga sił była inna, Hollywood wybierało grę i robiło ją po swojemu, być może za bardzo odchodząc od materiału źródłowego. Uważam, że jak gaming stawał się coraz większym biznesem samym w sobie, firmy produkujące gry zaczęły sobie radzić lepiej z utrzymaniem kontroli kreatywnej.
Warto też nadmienić, że za przenoszenie gier coraz częściej biorą się specjaliści, którzy dysponują nie tylko doświadczeniem, ale i świadomością na temat istnienia gier, a nawet są ich fanami. Świetnym tego przykładem jest chociażby Derek Kolstad – autor scenariuszy do filmów o Johnie Wicku, który niedawno zaangażował się w produkcję animacji na podstawie jednej z kultowych marek Ubisoftu, Splinter Cell: Deathwatch, która doczeka się drugiego sezonu. Ponadto Roberto Patino (DMZ, Westworld, Synowie Anarchii) i David Wiener (Halo, Homecoming, Dochodzenie) szykują serial Assassin's Creed dla Netfliksa, a Noah Hawley (Fargo, Legion, Obcy: Ziemia) i Rob McElhenney (Mythic Quest, Witamy we Wrexham, U nas w Filadelfii) tworzą Far Cry dla FX, który ma być antologią.
Dlatego to już pewne, że romans branży filmowej nie jest przelotny i chwilę potrwa, a może nawet pójdzie drogą ekranizacji książek, które są podstawą Hollywood i przerodzi się w równie stały związek. Tym bardziej historia zdążyła już pokazać, że na udanych adaptacjach korzystają nie tylko wytwórnie, ale też studia odpowiedzialne za oryginalne gry i obie produkcje mogą ze sobą koegzystować, a nawet się uzupełniać i stanowić wzajemną inspirację.