Nowa seria sprzętów od Roborock skutecznie zadba o czystość, gdy będziemy nadrabiać gamingowe zaległości
Kilka dni temu w Warszawie wzięliśmy udział w premierze najnowszego portfolio marki Roborock. Choć na pierwszy rzut oka odkurzacze to temat odległy od gamingu, to wystarczy chwila z nową serią Saros 20, by zrozumieć, że to technologia stworzona dla ludzi ceniących swój czas. My, gracze, też musimy dbać o porządek, a automatyzacja tego procesu doszła do momentu, w którym możemy o nim całkowicie zapomnieć, oddając pole inteligentnym algorytmom.
Nie chodzi tu tylko o zbieranie okruchów, ale o pełną higienę podłóg i zaawansowane mopowanie. Co ciekawe, nazwa flagowej serii, Saros, pokrywa się z nadchodzącym hitem na PlayStation, który wchodzi do sprzedaży już za moment (a playtest przeczytacie w tym miejscu). Podczas gdy wirtualny Saros ma nas całkowicie pochłonąć swoją historią i wciągającą rozgrywką, ten od Roborocka przypilnuje, by nic nas od tej zabawy nie odciągało.
Logika stojąca za tym rozwiązaniem jest bezlitosna - każda godzina zaoszczędzona na tradycyjnym sprzątaniu to godzina, którą można przeznaczyć na granie. Roborock, globalny lider rynku, pod hasłem „Designed for Freedom” promuje styl życia, w którym technologia przejmuje uciążliwe obowiązki. To pragmatyczne podejście do zarządzania czasem, którego przy dzisiejszym tempie życia i ogromnych backlogach mamy po prostu zbyt mało.
Seria Saros 20 - flagowe uderzenie w brud
Najnowszy okręt flagowy, czyli Saros 20, to sprzęt, który imponuje parametrami nawet osobom przyzwyczajonym do analizowania specyfikacji GPU. System AdaptiLift Chassis 3.0 pozwala robotowi unosić się i pokonywać przeszkody o wysokości do 8,8 cm, co czyni go niemal terenowym zawodnikiem w świecie domowej automatyki. Kluczową zmianą jest rezygnacja z tradycyjnej wieżyczki LiDAR na rzecz zintegrowanego systemu StarSight 2.0. Dzięki temu wysokość urządzenia spadła do zaledwie 7,98 cm, co pozwala mu bez przeszkód wjeżdżać pod niskie szafki pod telewizorem, gdzie zazwyczaj gromadzi się najwięcej kurzu.
Oprócz rekordowej mocy ssania na poziomie 36000 Pa, Saros 20 współpracuje z zaawansowaną stacją RockDock. To prawdziwy hub serwisowy, który myje mopy w temperaturze 100°C, suszy je ciepłym powietrzem i automatycznie opróżnia zbiornik na kurz. Dzięki technologii FlexiArm, urządzenie wysuwa szczotki tak, aby precyzyjnie doczyścić każdą krawędź listwy przypodłogowej, co eliminuje potrzebę ręcznych poprawek po zakończonym cyklu.
Linia F25 - gdy mopowanie wymaga wejścia na wyższy poziom
Dla tych, którzy potrzebują bardziej bezpośredniego podejścia do czyszczenia podłóg na mokro, Roborock przygotował serię F25. Model F25 Ultra to prawdziwy behemot wydajności, który łączy w sobie czyszczenie parą i gorącą wodą. Jest to idealne rozwiązanie do usuwania zaschniętych zabrudzeń (np. po rozlanych napojach) bez konieczności szorowania. Z kolei model ACE Pro wprowadza technologię JetFoaming, czyli czyszczenie za pomocą gęstej piany, która skutecznie rozpuszcza brud i neutralizuje zapachy.
Ciekawą opcją jest również F25 ACE Combo, czyli urządzenie 5-w-1. Dzięki modułowej budowie, w kilka sekund można je zamienić w klasyczny odkurzacz pionowy lub specjalistyczny sprzęt do czyszczenia tapicerek. System JawScrapers dba o to, by włosy i sierść nie plątały się wokół szczotki głównej, co znacznie wydłuża żywotność urządzenia bez konieczności uciążliwej konserwacji. Do 30 kwietnia obowiązują ceny premierowe: za model Saros 20 Complete zapłacimy obecnie 5499 PLN, natomiast odkurzacz myjący F25 ACE Pro wyceniono na 2199 PLN.
Ostatecznie inwestycja w taką technologię to nie tylko wygoda, ale i sprawdzony sposób na zachowanie domowego spokoju - gdy podłogi lśnią czystością bez naszego udziału, żona czy dziewczyna nie będą miały już powodów do złości i też mogą skoncentrować się na swoich zainteresowaniach. Zyskany w ten sposób czas staje się bezcenny w obliczu nadchodzącego natłoku hitów. Przed nami premiera wspomnianego Saros albo szpiegowskie emocje w 007 First Light. Niektórzy stoją przed długą wyprawą do krainy Pywel w Crimson Desert, a przecież gigantyczne zaległości w backlogu same się nie nadrobią. Dzięki automatyzacji od Roborocka możemy w końcu w pełni skoncentrować się na wirtualnych przygodach, mając pewność, że rzeczywistość jest pod pełną kontrolą.