Przepis na wielki hicior. Nowy, istotny szczegół o filmie Zelda od Nintendo
Nintendo po gigantycznym sukcesie animowanego Mario stawia kolejny krok w świecie kina, tym razem celując w znacznie poważniejsze tony.
Nadchodząca, aktorska ekranizacja The Legend of Zelda w reżyserii Wesa Balla (twórcy m.in. Królestwa Planety Małp) nie będzie zwykłą adaptacją gry, lecz epickim widowiskiem fantasy. Twórcy oficjalnie „pożyczyli” sprawdzoną strategię od Petera Jacksona - zdjęcia do filmu powstają w malowniczych rejonach Nowej Zelandii, a konkretnie w regionie Otago. Fani Władcy Pierścieni natychmiast rozpoznają te krajobrazy, gdyż to właśnie tam kręcono ikoniczne sceny w Isengardzie czy przy posągach Argonath.
Decyzja o wyborze tej lokalizacji to jasny sygnał, że Nintendo chce nadać przygodom Linka status prestiżowego kina przygodowego. Zamiast zamykać aktorów w sterylnym studio wypełnionym zielonymi ekranami i technologią CGI, reżyser postawił na fizyczną obecność w dziczy.
Wes Ball już wcześniej zapowiadał, że zależy mu na tym, by świat Hyrule wydawał się „prawdziwy” i „namacalny”. Wykorzystanie surowych, nowozelandzkich rzek i pasm górskich ma uchronić film przed pułapką sztuczności, na którą często narzekają fani współczesnych produkcji superbohaterskich.
Choć premiera zaplanowana jest dopiero na 7 maja 2027 roku, prace na planie idą pełną parą - ekipa ma zakończyć zdjęcia w Nowej Zelandii jeszcze w tym miesiącu. Wybór Glenorchy i okolic sugeruje, że Link i Zelda spędzą mnóstwo czasu w podróży przez otwarte, monumentalne przestrzenie, co idealnie oddaje ducha ostatnich gier z serii.
Natomiast unikanie nadmiaru efektów komputerowych na rzecz prawdziwych plenerów ma pomóc aktorom wczuć się w role i nadać całości ciężaru, którego często brakuje „growym” filmom.
‘THE LEGEND OF ZELDA’ is filming scenes for Hyrule in the same locations as ‘THE LORD OF THE RINGS’ trilogy.
— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) April 4, 2026
(Source: https://t.co/HU5NWZGeR1) pic.twitter.com/wdpsf4HxTh