Prawie 140 godzin w Hernand i końca nie widać. Czy to największy moloch w historii gier?
Minęły niemal dwa tygodnie od premiery Crimson Desert, a w sieci narasta fascynujące zjawisko: tysiące graczy wciąż nie opuściło startowej krainy, Hernand. Choć produkcja Pearl Abyss odniosła gigantyczny sukces komercyjny - sprzedając 3 miliony kopii w zaledwie 5 dni - jej skala zaczyna wręcz przytłaczać.
Na forum Reddit jeden z fanów wywołał burzę postem, w którym przyznał, że spędził w grze już 136 godzin, a mimo to nadal nie przekroczył granic pierwszej lokacji. Nawet jeśli ten wynik jest nieco podkoloryzowany, doskonale oddaje to, jak gęsty od zawartości jest świat wykreowany przez koreańskich deweloperów.
Sytuacja stała się na tyle głośna, że doczekała się własnej fali memów. Gracze żartują, że tytułowa „Karmazynowa Pustynia” to prawdopodobnie legenda lub zapowiedź przyszłego dodatku, bo na razie ich cały świat zamyka się w zielonych dolinach Hernand.
Do żartów oficjalnie przyłączył się dyrektor PR gry, Will Powers, publikując przerobioną grafikę z pudełka gry, na której tytuł zmieniono po prostu na „Hernand”. To rzadki przypadek, gdy dyrekcja studia z taką lekkością punktuje fakt, że ich gra jest prawdopodobnie „zbyt bogata” w detale, by gracze chcieli parć naprzód w głównej fabule.
Dla wielu osób ta monumentalna wielkość staje się jednak barierą nie do przejścia. Gracze, którzy mają problem z kończeniem rozbudowanych tytułów, otwarcie przyznają, że boją się zacząć przygodę z Crimson Desert. Wizja spędzenia setek godzin w jednym regionie jest paraliżująca, zwłaszcza w kontekście zbliżającej się premiery GTA 6, która zapewne będzie równie pochłaniająca.
Show of hands, who's still in the first region? pic.twitter.com/vDwvYKcHRL
— Will Powers (@WillJPowers) March 30, 2026
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Crimson Desert.