Crimson Desert to po prostu "cyniczne zapożyczenie mechanik z innych gier" - uważa twórca Baldur's Gate 3
Michael Douse, dyrektor wydawniczy z Larian Studios, nie szczędzi gorzkich słów pod adresem najnowszego hitu od Pearl Abyss.
W swoich mediach społecznościowych porównał Crimson Desert do „narzeczonej Frankensteina” - produkcji, która jego zdaniem jest jedynie chaotycznym zbiorem elementów pozlepianych ze sobą bez głębszej wizji, byle tylko przypodobać się jak najszerszej grupie odbiorców. Douse określił grę mianem „cynicznego połączenia zapożyczonych mechanik”, przyrównując ją do tanich składanek muzycznych ze stacji benzynowej, które oferują wszystko po trochu, ale nic naprawdę własnego.
Skala upakowania mechanik w Crimson Desert jest rzeczywiście bezprecedensowa i to właśnie ona stała się głównym punktem krytyki. Gra pozwala na niemal wszystko: handel bydłem, bankowość inwestycyjną, wydobycie surowców, a nawet pilotaż mechów czy zapasy sumo. Zdaniem przedstawiciela Larian Studios, to podejście typu „wrzućmy tam wszystko, co się da” jest sygnałem alarmowym dla branży.
Douse przewiduje, że w segmencie gier premium i F2P będziemy widzieć coraz więcej takich projektów, ponieważ kopiowanie sprawdzonych pomysłów zamiast tworzenia czegoś unikalnego jest po prostu bezpieczniejsze finansowo dla wielkich korporacji.
Mimo tak surowej oceny fundamentów gry, Michael Douse przyznaje jedno: Crimson Desert po prostu sprawia frajdę. Podkreślił, że choć produkcja jest wtórna, to przynajmniej „dodaje przypraw do gulaszu”, zamiast serwować kolejną jałową i nudną piaskownicę, co często zdarza się w grach AAA.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Crimson Desert.