W lutym w kinach, a już dzisiaj na Netflix. Koreański film akcji podbije platformę?
Entuzjaści koreańskiego kina akcji powinni zainteresować się dzisiejszą nowością. Widzowie mogą sprawdzić dobrze zapowiadające się widowisko.
Netflix kończy miesiąc za sprawą interesującej premiery. Produkcja była wcześniej dostępna w azjatyckich kinach i choć nie doczekała się szerokiej, globalnej dystrybucji, to już dzisiaj trafia do znacznie większej publiki - widzowie mogą sprawdzić ją bezpośrednio na platformie.
Od dzisiaj użytkownicy Netflixa mogą zobaczyć „Humint”. To południowokoreański film akcji z elementami kina szpiegowskiego, za który odpowiada Ryoo Seung-wan – twórca znany z dynamicznych, efektownych widowisk. Produkcja stawia na napięcie, polityczne intrygi i starcie różnych interesów na arenie międzynarodowej.
Akcja filmu rozgrywa się we Władywostoku, gdzie agent południowokoreańskiego wywiadu Zo tropi międzynarodowy syndykat przestępczy działający przy granicy. Na jego drodze staje Park Geon - funkcjonariusz północnokoreańskich służb bezpieczeństwa, prowadzący własne śledztwo. Sytuację komplikuje konsul Hwang Chi-seong oraz Chae Seon-hwa, pracownica restauracji, która staje się kluczowym źródłem informacji. Wszyscy próbują ją wykorzystać jako informatora, co wciąga bohaterkę w niezwykle niebezpieczną grę.
Pierwsze opinie na temat „Humint” są mieszane, ale nie brakuje ciekawych spostrzeżeń. Krytycy zwracają uwagę, że film imponuje rozmachem i widowiskowością, choć momentami brakuje mu spójności fabularnej. Jednocześnie podkreślana jest rola aktorów, którzy utrzymują tempo opowieści, a także fakt, że produkcja w wielu momentach bliżej ma do dramatu i relacji między bohaterami niż czystego kina akcji. To historia, w której - mimo efektownych scen - najważniejsze okazują się wybory postaci i ich człowieczeństwo.