Marathon skazany na porażkę? Weterani radzą spokój
Współcześni gracze mają nową obsesję - zamiast po prostu cieszyć się rozgrywką, nałogowo śledzą wykresy na stronie SteamDB. Zjawisko to dotknęło właśnie społeczność skupioną wokół nadchodzącego extraction shootera od studia Bungie, czyli Marathon.
Kiedy liczby grających podczas najnowszych testów nie zdołały pobić astronomicznych rekordów, na forach natychmiast wybuchła panika, a łatka „martwej gry” (dead game) została przypięta tytułowi, który nawet oficjalnie nie zadebiutował.
Na ratunek zdezorientowanym fanom przyszła jednak niespodziewana pomoc z obozu konkurencji. Jak informuje serwis Kotaku, na subreddicie poświęconym grze Marathon ogromną popularność zdobył wpis opublikowany przez weterana innej sieciowej strzelanki - The Finals (stworzonej zresztą przez rywalizujące z Bungie studio Embark). Gracz ten wystosował długi i dosadny apel do społeczności, prosząc o zachowanie spokoju i zaprzestanie tzw. „doom-postingu” (ciągłego wieszczenia katastrofy).
This Sub right now.
by u/Talian404 in Marathon
„Przechodziliśmy przez to samo” - tłumaczy autor wpisu. Społeczność The Finals również wpadła w histerię, gdy gra po fenomenalnym, premierowym boomie zaczęła naturalnie tracić setki tysięcy graczy symultanicznych. Wszyscy wieszczyli szybkie zamknięcie serwerów, tymczasem gra wciąż żyje, zarabia na siebie, regularnie otrzymuje nowe sezony i posiada niezwykle oddaną, choć nieco mniejszą bazę fanów. Weteran radzi fanom Marathonu, by przestali porównywać każdą nową premierę do anomalii rynkowych takich jak Helldivers 2 czy Palworld.
To ważny głos rozsądku w dzisiejszym gamedevie. Sukces gry-usługi nie zawsze mierzony jest tym, czy znajduje się ona w TOP 5 najpopularniejszych tytułów na Steamie. Ponadto, śledzenie wyłącznie pecetowych wykresów całkowicie ignoruje ogromną rzeszę graczy bawiących się na konsolach PlayStation i Xbox. Zamiast wpatrywać się w statystyki, społeczność Marathonu powinna skupić się na tym, co najważniejsze - czy sam gameplay sprawia im frajdę.