Ta gra zachwyca na dosłownie każdym materiale. 007 First Light nie będzie wydmuszką bez świata
Twórcy 007 First Light zdradzają kolejne konkrety dotyczące nowego Jamesa Bonda. Studio otrzymało możliwość stworzenia wielkiej historii w znanym świecie.
007 First Light na każdym kolejnym materiale wygląda coraz lepiej i coraz mocniej czuć, że IO Interactive nie zamierza zrobić z Bonda „wydmuszki” - ani pod względem fabuły, ani pod względem rozgrywki. Twórcy przygotowali nowy odcinek cyklu „Beyond the Light” i tym razem skupili się na swoim Bondzie oraz obsadzie klasycznych postaci z uniwersum MI6. W skrócie: to ma być pełnoprawna, duża przygoda z konkretną historią, a nie tylko zestaw efektownych scenek.
Najważniejsza jest jedna decyzja: IO opowiada origin story. A to zawsze jest ryzykowne, bo wszyscy „znają Bonda” - tylko że tutaj chodzi o to, by pokazać drogę do tej ikony. Twórcy podkreślają, że nie interesuje ich Bond, który po prostu wchodzi do pokoju i mówi „no to zaczynamy”. Ma być rozwój, charakter, zaskoczenia i elementy, które realnie tłumaczą, skąd wziął się ten styl, pewność siebie i doświadczenie.
Zrobienie origin story dla Bonda to ciekawe wyzwanie. Bierzemy cechy, które ludzie kochają od ponad 60 lat... ale pytanie brzmi: jak on tam dotarł? Jak stał się tym gościem, który jest pewny siebie i ‘wie wszystko’? To podróż, łuk postaci, który musi przejść.
Twórcy zdradzili też bardzo konkretną zmianę, którą gracze poczują natychmiast: Bond ma być bardziej ‘gadatliwy’. I to nie dlatego, że nagle zmienia mu się charakter, tylko dlatego, że medium jest inne - w grze jesteśmy z bohaterem cały czas, wchodzimy z nim do budynków, słyszymy komentarze, reakcje, drobne żarty i wymiany zdań. Do tego dochodzi fakt, że to młodszy, jeszcze „niedoszlifowany” Bond, więc twórcy mogą sobie pozwolić na inną energię niż w klasycznym, zdystansowanym wzorcu.
W naszej wersji Moneypenny jest analityczką terenową i będzie kontaktować się z Bondem. Dostajecie dużo więcej rozmów między nimi. Tradycyjnie Bond mówi niewiele. U nas mówi więcej - bo jest młody, ale też dlatego, że jesteście z nim cały czas… Czasem to nawet zabawniejsze: wyskakiwanie przez okno jest lepsze, kiedy ktoś ci mówi, żebyś tego nie robił.
I tu właśnie widać, że IO buduje świat i relacje, a nie tylko „misje do odhaczenia”. Moneypenny ma być bliżej akcji, Q i Greenway mają pokazywać różne oblicza służby, a Bond ma „zbierać” od nich cechy, które finalnie składają się na agenta, jakiego znamy. To brzmi jak bardzo świadome podejście - szczególnie, że dla IO to pierwsza tak duża historia w ramach wielkiej licencji, gdzie oczekiwania fanów są bezlitosne.