"Nowy szef Xbox ma zakończyć istnienie marki". Współtwórca ostro o Microsofcie
Seamus Blackley, człowiek, który 25 lat temu powołał do życia oryginalnego Xboksa, nie przebiera w słowach.
Jego zdaniem ostatnie przetasowania w Microsoft Gaming - w tym emerytura Phila Spencera i nominacja Ashy Sharmy na stanowisko CEO - to nie „nowy początek”, lecz początek końca. Blackley uważa, że gigant z Redmond systematycznie wygasza działy, które nie są bezpośrednio związane z ich obecnym oczkiem w głowie, czyli sztuczną inteligencją (CoreAI). Marka Xbox, mimo swojej bogatej historii, ma być według niego kolejną pozycją na liście do stopniowego wygaszenia.
W mocnym wywiadzie dla GamesBeat Blackley użył drastycznego porównania, nazywając rolę Ashy Sharmy funkcją „lekarza opieki paliatywnej”. Według niego jej zadaniem nie jest budowa nowej potęgi konsolowej, lecz łagodne i dyskretne „wyprowadzenie Xboksa w noc”.
Blackley twierdzi, że choć Microsoft oficjalnie tego nie przyzna, strategia firmy jasno wskazuje na marginalizację biznesów niezwiązanych z AI, a Sharma - ze swoim czysto technologicznym zapleczem - jest idealną osobą, by zarządzać tym procesem schyłkowym bez sentymentów.
Publiczny przekaz samej Sharmy, która oficjalnie objęła stery, jest jednak całkowicie odwrotny. Nowa szefowa zapowiada „odrodzenie” Xboksa, powrót do korzeni i ponowne skupienie się na najbardziej lojalnych graczach.
W mediach społecznościowych jej zespół aktywnie zbiera sugestie fanów, a nawet wspomina o potencjalnym powrocie do strategii gier na wyłączność. Mamy więc do czynienia z gigantycznym rozdźwiękiem między korporacyjnym PR-em a mroczną wizją człowieka, który zna fundamenty tej marki lepiej niż ktokolwiek inny.