Ubisoft ma okropną passę. Po zwolnieniach i problemach przyszedł czas na... ewakuację 500 twórców z biura
Ubisoft przechodzi przez wyjątkowo mroczny okres, który zdaje się nie mieć końca.
Po niedawnych cięciach budżetowych, masowych zwolnieniach i napięciach na linii zarząd-pracownicy (wywołanych m.in. nową polityką przymusowego powrotu do biur), francuski gigant musiał zmierzyć się z kolejnym kryzysem.
Tym razem sytuacja była o tyle groźna, że dotyczyła bezpośredniego bezpieczeństwa fizycznego zespołu, co tylko potęguje atmosferę niepewności wokół firmy w 2026 roku.
W czwartek, 19 lutego, studio Ubisoft Montpellier, odpowiedzialne za legendarne już (choć wciąż powstające) Beyond Good and Evil 2 oraz nową odsłonę przygód Raymana, stało się celem alarmu bombowego. Po otrzymaniu przez lokalną policję anonimowej wiadomości e-mail z informacją o rzekomym ładunku wybuchowym, z budynku ewakuowano ponad 500 pracowników. Służby mundurowe zabezpieczyły teren i przeprowadziły szczegółowe przeszukanie, które na szczęście nie wykazało obecności żadnych niebezpiecznych materiałów.
Przedstawiciele firmy potwierdzili w rozmowie z mediami, że wszystkie procedury bezpieczeństwa zostały zachowane, a personel jest bezpieczny. Choć incydent okazał się fałszywym alarmem, rzuca on cień na i tak już nadszarpnięty wizerunek firmy.
Nie wiadomo, czy był to głupi „żart” internetowego trolla, czy wyraz frustracji kogoś niezadowolonego z kierunku, w jakim zmierza korporacja. W obliczu trwających „wojen kulturowych” i ataków ze strony udziałowców, Ubisoft stał się wyjątkowo łatwym celem dla różnej maści ekstremistów.