PS6 i nowy Xbox opóźnione? Złe wieści dla graczy
Marzenia o PlayStation 6 i zupełnie nowym Xboxie musimy odłożyć na półkę. Najnowsze przewidywania rynku sugerują, że kolejna generacja konsol nadejdzie znacznie później, niż przyzwyczaił nas do tego tradycyjny kalendarz wydawniczy.
Zamiast standardowych około siedmiu lat, czeka nas znacznie dłuższa, być może nawet dekadowa przymiarka do zmiany warty w salonach.
Analitycy są zgodni - rok 2027, który wielu brało za pewnik jako start next-genów, staje się coraz mniej realny. Obecne prognozy przesuwają debiut następców PS5 i Xbox Series X na 2028 rok, a niektórzy eksperci wskazują nawet na późniejszy termin. Powód jest prozaiczny - branża wciąż nie wykorzystała w pełni potencjału obecnego sprzętu, a koszty produkcji gier i podzespołów szybują w górę w zastraszającym tempie.
Zjawisko to wynika z tzw. techflacji i dramatycznie wydłużonych cykli deweloperskich. Skoro stworzenie gry AAA zajmuje teraz nawet do 6 lat, wydawanie nowej konsoli co 7 lat traci sens ekonomiczny - na jedną generację przypadałaby zaledwie jedna lub dwie gry danego studia. Sony i Microsoft wolą więc wycisnąć ostatnie soki z obecnej bazy użytkowników, która dopiero teraz, w 2026 roku, osiąga swoją szczytową formę i rentowność.
Dla graczy oznacza to paradoksalnie dobrą wiadomość - dłuższa żywotność posiadanych urządzeń. Zamiast rewolucji sprzętowej, czekają nas ewolucje w postaci modeli Pro i dalszy rozwój usług chmurowych. Giganci technologiczni kalkulują na chłodno, a pośpiech jest wrogiem zysku, zwłaszcza gdy obecna grafika wciąż potrafi zachwycić masowego odbiorcę, a przeskok technologiczny nie byłby tak widoczny jak dawniej.
Musimy uzbroić się w cierpliwość. Termin next-gen stał się pojęciem płynnym, a granica między generacjami zaciera się coraz mocniej. Zanim zobaczymy prawdziwy skok jakościowy, miną jeszcze lata. Cieszmy się tym, co mamy, bo obecna generacja zostanie z nami na bardzo długo - czy tego chcemy, czy nie.