Twórcy Highguard kłamali w żywe oczy?! Nie zgadniecie, kto finansował produkt
Ostatnie dni dla twórców Highguard przypominają prawdziwy thriller korporacyjny. Jak wynika z najnowszego raportu serwisu Game File, za projektem studia Wildlight Entertainment stał ukryty, potężny sojusznik - chiński gigant Tencent, a konkretnie należąca do niego grupa TiMi Studio Group.
Informacja ta wywołała spore zdziwienie w branży, ponieważ deweloperzy dotychczas mocno podkreślali swoją niezależność, promując grę jako owoc pasji grupy weteranów (m.in. z Respawn), działających bez korporacyjnego nadzoru i zewnętrznych nacisków.
Paradoksalnie, nawet tak głębokie kieszenie azjatyckiego inwestora nie zapewniły produkcji poczucia bezpieczeństwa. Mimo rzekomego wsparcia finansowego od liderów rynku (odpowiedzialnych m.in. za Pokemon Unite czy Delta Force), studio Wildlight ogłosiło masowe zwolnienia zaledwie dwa tygodnie po premierze Highguard. To brutalny dowód na to, że w dzisiejszym ekosystemie gier multiplayer czas na odniesienie sukcesu drastycznie się skurczył. Wygląda na to, że nawet „nieograniczone” zasoby nie są w stanie kupić cierpliwości inwestorów, jeśli gra nie stanie się hitem w mgnieniu oka.
Obecnie losy tytułu wiszą na włosku, a zniknięcie oficjalnej strony internetowej gracze odczytują jako zapowiedź rychłego wyłączenia serwerów. Choć Highguard otrzymywał szybkie aktualizacje, a początkowo chłodne opinie na Steamie zaczęły powoli się poprawiać, inwestorzy najwyraźniej zdecydowali się uciąć straty szybciej niż kiedykolwiek.
W obliczu niedawnych porażek takich tytułów jak Concord czy problemów 2XKO, sytuacja Highguard stawia pod znakiem zapytania przyszłość całego gatunku sieciowych strzelanek w 2026 roku.