Narzekają na God of War Sons of Sparta, a i tak grają. Nowe osiągnięcia wśród graczy odblokowane
Mimo że premiera God of War: Sons of Sparta wywołała spore poruszenie - i to nie zawsze z powodów, których życzyłoby sobie Sony - najbardziej zagorzali fani Kratosa nie tracą czasu na pisanie postów o zwrotach pieniędzy.
Podczas gdy w sieci wciąż huczy od kontrowersji związanych z blokowaniem trybu kooperacji za przejściem kampanii solo, grupa najbardziej wytrwałych „łowców trofeów” udowodniła, że ten dwuwymiarowy spin-off potrafi wciągnąć na długie godziny. Choć od niespodziewanego debiutu minęło zaledwie kilka dni, pierwsi gracze zdążyli już całkowicie „wymaksować” ten tytuł.
Zdobycie platynowego trofeum w zaledwie cztery dni to wyczyn godny mieszkańca Olimpu. Według danych z serwisu PSNProfiles, tej sztuki dokonało do tej pory jedynie 28 osób, co stanowi skromne 0,67% całej bazy graczy. Droga do platyny jest wyjątkowo wyboista i wymaga zajrzenia w każdy zakamarek świata gry. Przykładowo, odnalezienie wszystkich ukrytych artefaktów czy rzadkich przedmiotów zwanych Gouri udało się do tej pory mniej niż 1% użytkowników.
To pokazuje, że choć Sons of Sparta nie jest grą na setki godzin, to ukończenie jej na 100% wymaga tytanicznej pracy i ogromnej precyzji.
Liczby, które dają do myślenia
Mimo imponujących dokonań garstki zapaleńców, ogólne statystyki gry mogą budzić u twórców lekki niepokój:
- Mała baza graczy: PSNProfiles odnotowało na razie niespełna 5 000 użytkowników, co jak na markę God of War jest wynikiem zaskakująco niskim.
- Solidna, ale nie wybitna ocena: Wynik 8.2 na Metacritic to świetna nota dla większości gier, ale w świecie Kratosa, przyzwyczajonego do „dziesiątek”, uznaje się to za lekki spadek formy.
- Bariera wejścia: Zamieszanie z trybem co-op mogło skutecznie odstraszyć część potencjalnych nabywców już na starcie.
Wygląda na to, że Sons of Sparta to obecnie tytuł dla koneserów