Diablo 2 Resurrected Reign of the Warlock to początek? Blizzard może przygotować kolejne dodatki
Blizzard zaskoczył rozwijając 25-letnie Diablo 2, ale okazuje się, że Diablo 2 Resurrected Reign of the Warlock może nie być finalnym dodatkiem do produkcji. Wszystko zależy od graczy.
Wczoraj Blizzard zaskoczył zapowiadając Diablo 2 Resurrected Reign of the Warlock – dodatek z Warlockiem nie tylko został pokazany, ale też od razu trafił do sprzedaży. I trzeba przyznać wprost: mało kto mógł się spodziewać takiego scenariusza.
Jak się jednak okazuje... Reign of the Warlock może być dopiero początkiem. Blizzard nie ukrywa, że wprowadzenie pierwszej nowej klasy w historii Diablo 2 od ćwierć wieku to w dużej mierze „sprawdzanie” zainteresowania. Jeśli Warlock spodoba się społeczności i gracze dobrze przyjmą kierunek zmian, studio potraktuje to jak zielone światło, by pójść dalej i rozwijać klasyka w stylu „nowoczesnej” gry - aktualizacjami, pomysłami i kolejnymi większymi pakietami.
Twórcy mówią jednak jasno: to bardzo delikatna sprawa. Zespół Diablo Legacy podkreśla, że teraz kluczowe jest sprawdzenie reakcji graczy i udowodnienie, że Blizzard potrafi wykonać „skomplikowany taniec” - zachować ducha wersji z 1999 roku, a jednocześnie dorzucić coś nowego, co nie rozwali fundamentów.
W tym samym tonie wypowiada się producent Matthew Cederquist, który mocno akcentuje jedno: w Diablo 2 wciąż grają miliony osób. Blizzard wykorzystał 30-lecie marki, by „zaskoczyć i zachwycić”, bo nikt nie spodziewa się nowej klasy i nowych systemów w takiej legendzie. I dopiero teraz pojawia się najważniejsze pytanie: czy to deklaracja stałego wsparcia na przyszłość? Odpowiedź brzmi: zobaczymy, co powiedzą gracze. To społeczność zdecyduje, czy Warlock otworzy nową erę dodatków.
Najciekawsze jest to, że Blizzard od początku pilnuje, by nie ruszać „świętości”. Padło porównanie, że nie chcą „zepsuć Mona Lisy” – żadnych okularów przeciwsłonecznych i nowej fryzury. Warlock miał wyglądać jak klasa zaprojektowana w 1999 roku, a nie dopisana po latach. Jednocześnie twórcy potwierdzają, że Warlock będzie różnił się między Diablo 2, Diablo Immortal i Diablo 4 – wątek fabularny ma się łączyć i opowiadać spójną historię pojawienia się tej postaci w Sanktuarium. A sama wersja z Diablo 2 ma mocniej zahaczać o „hardkorowy” klimat – m.in. przez drzewko związane z oswajaniem demonów.
Jeśli przyjęcie będzie dobre, Blizzard ma już na stole kolejne możliwości – nawet większe zmiany istniejących klas. Ale tu pojawia się ważny haczyk: takie rzeczy nie będą już „wrzucane z zaskoczenia”. Studio sugeruje, że ewentualne przeróbki (np. Barbarzyńcy) musiałyby odbywać się „ręka w rękę” ze społecznością, z feedbackiem i komunikacją krok po kroku.
Blizzard postanowił jednak... rozdzielić doświadczenie na dwa światy. Diablo II: Resurrected ma pozostać „zamrożone” – klasyczne, nienaruszane, dla tych, którzy nie chcą żadnych nowych klas, filtrów łupów i zmian. Z kolei Reign of the Warlock ma być przestrzenią „progresywną”, w której mogą pojawiać się kolejne dodatki i nowe pomysły.