Mroczny kryminał w świecie Marvela. Nicolas Cage zdradził okno premiery Spider-Noir
Zapomnijcie o kolorowych trykotach i licealnych problemach. Nicolas Cage oficjalnie powraca do uniwersum Pająka, ale tym razem w wersji aktorskiej, która wywraca do góry nogami wszystko, co wiemy o superbohaterach. „Spider-Noir” to mroczny kryminał, który zabierze nas w podróż do Nowego Jorku lat 30.
Największym zaskoczeniem jest tożsamość głównego bohatera. Cage nie wcieli się w Petera Parkera, lecz w Bena Reilly'ego - starzejącego się, zgorzkniałego prywatnego detektywa, który najlepsze lata ma już za sobą. Twórcy serialu, Phil Lord i Chris Miller, celowo odeszli od młodzieńczej energii znanej z filmów, stawiając na bohatera „złamanego życiem”, który wciąż próbuje robić to, co słuszne.
Aktor, znany ze swoich ekscentrycznych metod pracy, przyznał w wywiadzie dla Esquire, że jego interpretacja postaci to mieszanka wybuchowa. Cage opisuje Bena Reilly'ego jako hybrydę: „70% Humphreya Bogarta, a w 30% Królika Bugsa". Ta nietypowa kombinacja ma oddać surrealizm bycia „pająkiem próbującym udawać człowieka” w brutalnym świecie gangsterów.
Rewolucją jest także forma dystrybucji. Platforma Prime Video zdecydowała się na bezprecedensowy krok - każdy odcinek zostanie udostępniony w dwóch wersjach. Widzowie sami zdecydują, czy chcą oglądać serial w surowej czerni i bieli (hołd dla klasycznego kina noir), czy w pełnym, stylizowanym na komiks kolorze. To ukłon w stronę estetyki „Spider-Verse”, z której wywodzi się ten projekt.
Na ekranie towarzyszyć Cage’owi będzie prawdziwa śmietanka towarzyska, w tym Brendan Gleeson jako bezwzględny boss Silvermane oraz Li Jun Li jako intrygująca Cat Hardy. Dodatkowo w trakcie wywiadu Nicolas Cage zdradził przez przypadek, że premiera serialu planowana jest na wiosnę 2026 roku i już teraz zapowiada się na jedną z najbardziej stylowych i oryginalnych produkcji w historii adaptacji komiksów.
Jeżeli chcecie zobaczyć pierwsze zdjęcia i materiały promocyjne zerknijcie na nasz wcześniejszy wpis o Spider-Noir.