Steam Machine zadebiutuje „wkrótce”. Valve jest „na dobrej drodze”, by wrzucić sprzęt na rynek
Już wkrótce otrzymamy datę premiery i nawet Steam Machine od razu zadebiutuje? Najwidoczniej Valve przygotowuje się na odpalenie bomby.
Steam Machine wraca do gry i wygląda na to, że Valve nie zamierza już dłużej zwlekać. W zeszłym roku firma potwierdziła nową odsłonę sprzętu i choć mówiono o premierze na początku 2026 roku, wciąż brakuje nam konkretnej daty. Nic dziwnego, że część graczy zaczęła węszyć opóźnienie - zwłaszcza gdy w tle przewijały się obawy o rosnące koszty podzespołów (na czele z pamięciami RAM), które potrafią wywrócić do góry nogami nawet najlepiej ułożone plany produkcyjne.
Teraz jednak pojawił się wyjątkowo mocny sygnał z samej góry. Szefowa AMD, Lisa Su, wprost zasugerowała, że Valve jest „na dobrej drodze”, by rozpocząć wysyłkę swojej nowej Steam Machine „na początku tego roku”. Najwidoczniej temat nie utknął w martwym punkcie, a projekt faktycznie jedzie już na ostatniej prostej.
W sieci wraca też klasyczna spekulacja: czy Valve odpali bombę i dorzuci do premiery sprzętu tytuł pokroju Half-Life 3? Plotki żyją własnym życiem, ale jedno jest pewne - jeśli Steam Machine faktycznie trafi do sklepów „w najbliższych tygodniach”, to Valve idealnie wpisuje się w swój styl: bez wielkich konferencji, bez fajerwerków, za to z konkretem na stole.
W teorii wiemy też, jak firma chce sprzedać tę ideę graczom: nowa Steam Machine ma być kompaktowym „pecetem do salonu” opartym o układ AMD z rdzeniami Zen 4 i grafiką RDNA 3, a całość ma działać na SteamOS i celować w granie w 4K przy 60 klatkach. Brzmi jak sprzęt skrojony pod wygodę: odpalasz, logujesz się na Steam, grasz - bez kombinowania, ale z mocą wyraźnie większą niż w handheldzie.
I jeszcze jeden detal, który może być kluczowy dla wielu rynków: Valve ma ambicję, by tym razem nie bawić się w „wybrane regiony” i wielomiesięczne czekanie. Z dotychczasowych informacji wynika, że firma szykuje większą dystrybucję.