Google i OpenAI uzależnieni od X. Elon Musk może otwierać szampana
W wyścigu zbrojeń sztucznej inteligencji doszło do sytuacji, którą można nazwać technologiczną ironią losu.
Giganci tacy jak OpenAI (ChatGPT) oraz Google (Gemini) coraz częściej w swoich odpowiedziach powołują się na... Grokipedię. To baza wiedzy generowana przez konkurencyjnego bota Grok, należącego do firmy xAI Elona Muska.
Fenomen ten wynika z unikalnej pozycji Groka. Dzięki bezpośredniemu dostępowi do strumienia danych z platformy X (dawniej Twitter), bot Muska błyskawicznie tworzy podsumowania bieżących wydarzeń, które są indeksowane w sieci jako Grokipedia.
Kiedy algorytmy Google'a czy OpenAI przeczesują internet w poszukiwaniu najświeższych newsów, często to właśnie te automatyczne notatki są pierwszym i jedynym dostępnym źródłem, które mogą zacytować.
Dla Elona Muska to wizerunkowe zwycięstwo. Choć udział Grokipedii w ogólnej liczbie cytowań jest wciąż niewielki (ułamki procenta), trend jest wyraźnie wzrostowy. Konkurencja, chcąc nie chcąc, legitymizuje xAI jako wiarygodnego dostawcę newsów.
Eksperci ostrzegają jednak przed ryzykiem halucynacji zwrotnej - jeśli Grok popełni błąd, a ChatGPT go powieli, dezinformacja może rozprzestrzenić się błyskawicznie, zyskując fałszywy stempel wiarygodności od wielu modeli naraz.
To zjawisko obnaża słabość modeli opartych wyłącznie na tradycyjnym indeksowaniu sieci. W erze, gdzie news żyje godzinę, fosa ochronna Elona Muska w postaci danych z X okazuje się niezwykle skuteczna. Giganci z Mountain View i San Francisco muszą przełknąć gorzką pigułkę - aby być na bieżąco, muszą czytać notatki konkurenta.