Młodzi ludzie są tak niecierpliwi, że mają problem obejrzeć film w całości. Smutna diagnoza kultury

Filmy/seriale
983V
Netflix cena więzienie problem
Mateusz Wróbel | Dzisiaj, 15:12

Najnowszy raport opublikowany przez „The Atlantic” rzuca przerażające światło na kondycję współczesnego kina i jego przyszłych twórców.

Okazuje się, że większość studentów filmoznawstwa - czyli osób, które z założenia powinny wiązać swoją przyszłość z X muzą - ma ogromny problem z obejrzeniem pełnometrażowego filmu od początku do końca bez sięgania po smartfona. Zjawisko to stało się na tyle powszechne, że wykładowcy na amerykańskich uczelniach zaczęli drastycznie skracać programy nauczania, rezygnując z wyświetlania całych dzieł na rzecz wybranych fragmentów, ponieważ ich podopieczni nie potrafią utrzymać koncentracji i gubią się w fabule.

Dalsza część tekstu pod wideo

Skala problemu jest widoczna w anegdotach z sal wykładowych, które brzmią niemal groteskowo. Podczas pokazu klasyka „Jules i Jim” Francois Truffaut, studenci nie tylko masowo sprawdzali powiadomienia, ale po seansie kompletnie nie potrafili zrekonstruować wydarzeń.

W quizach sprawdzających wiedzę ponad połowa grupy twierdziła, że bohaterowie ukrywali się przed nazistami (co w filmie w ogóle nie ma miejsca). Co gorsza, nawet gdy studenci dostają zadanie obejrzenia filmu w domu, zaledwie 20% z nich dociera do napisów końcowych, a reszta często ogląda materiał w podwójnym przyspieszeniu, traktując sztukę jak kolejny „content” do szybkiego „skonsumowania”.

Głównym winowajcą tego stanu rzeczy jest ekosystem mediów społecznościowych, takich jak TikTok czy YouTube, oparty na niekończącym się scrollowaniu. Ciągły dopływ krótkich bodźców dosłownie przeprogramował mózgi młodego pokolenia, sprawiając, że dwugodzinny seans czarno-białego filmu z napisami wydaje im się męczącym maratonem ponad siły.

Wykładowcy zauważają, że o ile 20 lat temu oporni studenci mogli najwyżej zasnąć na nudnym wykładzie, dziś czują fizyczny przymus korzystania z urządzeń. Niektórzy profesorowie próbują walczyć z tym zjawiskiem, wprowadzając kursy „slow cinema”, aby siłowo odbudować u uczniów cierpliwość, inni jednak wywieszają białą flagę, dostosowując zajęcia do krótkich form wideo.

Sytuacja ta rodzi egzystencjalne pytanie o przyszłość całej branży. Jeśli nie tyle co zwykli oglądający, ale nawet przyszli reżyserzy i scenarzyści nie czerpią przyjemności z oglądania klasyki i nie potrafią skupić się na dłuższej narracji, trudno oczekiwać, że będą tworzyć głębokie, angażujące kino. Istnieje realne ryzyko, że tradycyjne filmoznawstwo zostanie wkrótce wyparte przez studia nad „produkcją treści”, a kino jako immersyjne doświadczenie wymagające ciszy i skupienia po prostu zacznie zanikać. To smutna diagnoza kultury.

Źródło: WorldOfReel

Komentarze (44)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper