Puste pudełka hitem? 75% graczy Switch 2 kupuje „klucze”
W internecie wrze, kolekcjonerzy rwą włosy z głów, a mimo to... interes kręci się w najlepsze.
Raport opublikowany przez serwis FRVR rzuca światło na jeden z najbardziej kontrowersyjnych aspektów konsoli Nintendo Switch 2 - Game Key Cards. Okazuje się, że mimo głośnego sprzeciwu w mediach społecznościowych, aż 75% użytkowników nowej platformy posiada w swojej kolekcji przynajmniej jedną taką grę.
Czym są Game Key Cards? To fizyczne kartridże, które w praktyce są niemal puste. Służą jedynie jako klucz licencyjny (z możliwością odsprzedaży), ale samą zawartość gry trzeba w całości pobrać z sieci. Deweloperzy, tacy jak twórcy Final Fantasy VII Remake, tłumaczą ten ruch rosnącymi kosztami produkcji pamięci NAND (wykupywanej masowo przez centra danych AI) oraz ograniczeniami prędkości tradycyjnych nośników przy nowoczesnych, ciężkich tytułach. Dla wielu studiów wydanie pełnej gry na kartridżu stało się po prostu nieopłacalne.
Są jednak chlubne wyjątki, które udowadniają, że chcieć to móc. Złotym standardem stał się polski Cyberpunk 2077: Ultimate Edition. Mimo ogromnych rozmiarów, gra znajduje się w całości na nośniku, co czyni ją najlepiej sprzedającym się 3 tytułem (third-party) na platformie. Gracze doceniają ten gest, traktując go jako gwarancję bezpieczeństwa i prawdziwej własności, niezależnej od serwerów Nintendo.
Sytuacja na rynku jest więc paradoksalna. Z jednej strony narzekamy na cyfryzację pudełek, z drugiej - masowo je kupujemy, bo chcemy grać w nowości. Czy fizyczne gry staną się luksusowym towarem dla koneserów, podczas gdy reszta zadowoli się plastikiem z kodem w środku? Wiele wskazuje na to, że w 2026 roku definicja „posiadania gry” zmieniła się na zawsze.