Gwiazda The Last of Us chce opowiedzieć historię „ze swojej strony”. Produkcja wskoczy na odpowiednie tory?
Czy „The Last of Us” może powrócić w chwale? Na to liczy Kaitlyn Dever, która jest gotowa, by przedstawić swoją wersję znanych wydarzeń.
1. sezon „The Last of Us” został znakomicie odebrany przez wielu fanów, to jednak kontynuacja zmierzyła się z bardzo ostrą krytyką. Gracze i widzowie nie ukrywają, że liczyli na inną prezentację wydarzeń... nawet jeśli zainteresowani wiedzieli, co wydarzyło się w The Last of Us Part II, to część osób miała nadzieję, że twórcy serialu pokażą te momenty inaczej, mocniej „pod telewizję”, z innym rozłożeniem akcentów.
I właśnie w tym momencie do gry wchodzi Kaitlyn Dever. Aktorka zapowiada, że szykuje się do powrotu na plan, bo 3. sezon ma być dla niej znacznie większy - zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Dever wprost mówi, że jest podekscytowana „przejęciem pałeczki”, bo to jej bohaterka ma teraz pociągnąć tę historię w nowym kierunku.
Przygotowuję się teraz mentalnie i fizycznie. Właściwie to za kilka dni jadę tam, żeby zacząć przygotowania. Nie mogę się doczekać, żeby odegrać o wiele większą rolę w tym sezonie
To zresztą idealnie pasuje do finału 2. sezonu, który urywa się w męczącym momencie. Abby wpada do teatru Ellie i wymusza konfrontację... po czym obraz gaśnie. A dosłownie chwilę później dostajemy twardy sygnał, że serial chce cofnąć czas: napis „Seattle Day 1” sugeruje, że widzowie wrócą do tych samych dni, ale tym razem z perspektywy Abby - dokładnie tak, jak pamiętają to gracze z The Last of Us Part II.
Kaitlyn Dever sama podkręca oczekiwania, sugerując, że fani mają polubić tę „zmianę” perspektywy, bo dostaną więcej kontekstu dla jej wątku i odpowiedzi na pytania, które po 2. sezonie wiszą w powietrzu. Innymi słowy: teraz Abby ma dostać przestrzeń, by opowiedzieć „swoją stronę” i spróbować przekonać widza, że ta historia nie jest czarno-biała.
Myślę, że fanom bardzo się to spodoba, zmiana perspektywy na Abby, głębsze poznanie jej historii i cofnięcie się w czasie do tego sezonu. Dlatego bardzo się cieszę, że fani to zobaczą.
Jest tylko jeden haczyk: 3. sezon wchodzi na plan po kreatywnych przetasowaniach. Neil Druckmann ma zrobić krok w tył – zostaje współtwórcą i producentem wykonawczym, ale nie ma pisać ani reżyserować odcinków. Do tego Halley Gross, współscenarzystka The Last of Us Part II, również odeszła z codziennych obowiązków przy serialu.
I tu pojawia się największe pytanie: czy ta zmiana pomoże „The Last of Us” wskoczyć na odpowiednie tory… czy jeszcze bardziej podzieli widzów, gdy serial zacznie budować emocje wokół Abby od nowa?