"Czy Wy gracie w swoją grę"? Fani Battlefield 6 czują się, jakby twórcy pluli im w twarz
Społeczność skupiona wokół Battlefield 6 traci cierpliwość i otwarcie pyta deweloperów, czy ci w ogóle grają we własny tytuł i sprawdzają zawartość wypuszczanych aktualizacji.
Po dwóch miesiącach milczenia studio zaserwowało patch, który zdaniem fanów zupełnie pominął podstawowe błędy ciągnące się za grą od samej premiery. Gracze wytykają twórcom, że zamiast zająć się realnymi naprawami fundamentów rozgrywki, skupiają się niemal wyłącznie na kosmetycznych korektach statystyk obrażeń broni czy pojazdów powietrznych.
Lista niedociągnięć jest długa i dotyczy krytycznych mechanik wpływających na komfort zabawy. Poważne zastrzeżenia budzi system audio: dźwięki sojuszników z drugiego końca ulicy są nienaturalnie wyraźne, podczas gdy przeciwnik skradający się tuż za plecami gracza pozostaje całkowicie niesłyszalny. Do tego dochodzi absurdalny błąd z małymi apteczkami wsparcia, który potrafi całkowicie zablokować broń - po rzuceniu zestawu medycznego postać, zamiast zacząć strzelać, wpada w pętlę rzucania kolejnych apteczek. Frustrację potęgują błędy interfejsu, takie jak znikający kursor na ekranie odradzania oraz pojawiający się po zakończeniu rundy czarny ekran.
Problemy techniczne nie omijają również warstwy wizualnej, czego przykładem są błędy z jasnością i oświetleniem na mapach takich jak ta z Manhattanem w roli głównej. Deweloperzy, którzy w okresie premiery zdołali wygenerować ogromne zainteresowanie i przyciągnąć aż 700 tysięcy graczy online jednocześnie, teraz na własne życzenie tracą tę bazę fanów, którzy czują się, jakby deweloperzy po prostu pluli im w twarz.
Jednocześnie zerknijcie na pierwszą mapę wchodzącą w skład drugiego sezonu gry.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Battlefield 6.