Trzeci dodatek do Wiedźmina 3 rozegra się w Zerrikanii? Ujawniono masę konkretnych szczegółów
Spekulacje na temat powrotu Geralta z Rivii oraz jego przybranej córki, Ciri, przybierają na sile, a najnowsze doniesienia sugerują, że rok 2026 może być przełomowy dla fanów uniwersum wykreowanego przez CD Projekt RED.
Wszystko zaczęło się od głośnego raportu analityków z Noble Securities, którzy przewidują premierę dużego, płatnego rozszerzenia do Wiedźmina 3 lub samodzielnego projektu w skali choćby spin-offa Spider-Mana od Sony, czyli Milesa Morales. Projekt ten miałby stanowić fabularny pomost między trzecią częścią gry a nadchodzącą nową sagą, a także pozwolić spółce CD Projekt RED osiągnąć cele w programie motywacyjnym.
Potencjalne szczegóły trzeciego DLC do Wiedźmina 3
Co niezwykle istotne, polski oddział IGN potwierdza, że informacje o takim dodatku krążyły w kuluarach już od wielu lat, choć dotąd trzymano je w tajemnicy. My, jako redakcja PPE, również możemy potwierdzić te rewelacje - o nowym projekcie do Dzikiego Gonu słyszeliśmy od naszych źródeł już rok temu. Jasno powiedziano nam w pierwszej połowie 2025 roku, że Wiedźmin 3 otrzyma nową, wielką zawartość, "którą pokochamy". Dzisiaj jednak CD Projekt RED nie komentuje w żaden sposób tych doniesień, ale także nie zaprzecza.
Z informacji, które ujawnia IGN (a o których my osobiście nie słyszeliśmy, co oznacza, że projekt mógł ewoluować w coś innego na przestrzeni ostatnich lat), wynika, że deweloperzy już dawno temu mogli planować dla nas wyprawę w zupełnie nowym, egzotycznym kierunku. Choć wielu graczy wypatruje mroźnej północy, pierwotne plany studia miały rzekomo wskazywać na Zerrikanię. Po błotnistym Velen i kolorowym Toussaint, piaszczysta pustynia, palące słońce i odmienna kultura byłyby dla serii ogromnym powiewem świeżości - czymś w rodzaju "Wiedźmina w klimacie Diuny".
Teoria o Zerrikanii nabiera sensu, gdy przyjrzymy się tropom ukrytym w samej grze oraz materiałach dodatkowych. Jednym z najmocniejszych argumentów jest Szkoła Mantykory, której schematy Geralt odnajduje w dodatku Krew i Wino. Siedziba tego cechu znajduje się właśnie na wschodzie, na pograniczu pustyni. Co ciekawe, w materiałach do systemu RPG "The Witcher TTRPG" wspomina się, że szkoła ta jako jedyna eksperymentowała z poddawaniem Próbie Traw kobiet. To otwiera fascynującą furtkę fabularną dla Ciri - wyprawa do Zerrikanii mogłaby być jej szansą na przejście mutacji w bezpieczny sposób, co tłumaczyłoby jej wygląd w zwiastunie nowej sagi.
Dodatkowym "zasiewaniem ziarna" pod ten kierunek mogły być wypowiedzi Letho z Gulety. Jeśli Królobójca przeżył w waszym zapisie gry, wprost deklaruje on chęć wyjazdu do Zerrikanii, szukając spokoju w tamtejszym matriarchacie, z dala od politycznych bagien Północy. Nie można też zapominać o powstającym remake'u pierwszej części Wiedźmina. Główny antagonista tej gry, Azar Javed, pochodził właśnie z Zerrikanii. Powrót do jego ojczyzny w nowym DLC byłby genialnym ruchem marketingowym, spajającym stare i nowe produkcje CD Projekt RED przed premierą nie tylko Wiedźmina 4, ale również odświeżonej jedynki.
Co z Kovir i Poviss?
Alternatywą dla pustynnych piasków pozostaje mroźny Kovir i Poviss, nazywany Wenecją Północy. Wizja ośnieżonych pałaców, kanałów i zorzy polarnej na ulepszonym silniku gry brzmi jak graficzny majstersztyk. Byłby to idealny teren pod thriller polityczny w krainie szpiegów i bogactwa. Taki kierunek wydaje się jednak ryzykowny z perspektywy marketingowej. Skoro Wiedźmin 4 ma nas zabrać w mroźne rejony, wypuszczenie śnieżnego dodatku do trójki tuż przed premierą nowej sagi mogłoby odebrać jej poczucie świeżości i zepsuć efekt wow nowej lokalizacji.
Istnieje także twarda kalkulacja deweloperska, która przemawia przeciwko Koviru. Budowanie od zera skomplikowanej architektury miast takich jak Pont Vanis na starym silniku REDengine, by za chwilę musieć odtwarzać to samo w Unreal Engine 5 na potrzeby nowej sagi, wydaje się marnotrawstwem zasobów. Z tego powodu Zerrikania wydaje się znacznie bezpieczniejszym i ciekawszym poligonem doświadczalnym, który mógłby zaoferować graczom coś, czego w świecie Wiedźmina jeszcze nie doświadczyli - epickie starcia z ogromnymi zwierzętami, które w tamtym regionie są otaczane szczególnym kultem.
Niezależnie od tego, czy ostatecznie założymy futra w Kovirze, czy będziemy walczyć w pełnym słońcu na pustyni, 2026 rok zapowiada się na wielkie święto dla fanów Geralta i ogólnie CD Projekt RED, które bazując na ostatnich raportach, musi wydać coś większego w następnych miesiącach.
Fakt, że tak wiele niezależnych źródeł - od analityków, przez IGN, aż po nasze własne ustalenia w PPE - potwierdza prace nad czymś nowym, daje niemal pewność, że CD Projekt RED przygotowuje dla nas powrót, jakiego się nie spodziewaliśmy. Sprzedażowy cel 11 milionów egzemplarzy wymaga odwagi, a wyprawa do egzotycznej Zerrikanii z pewnością taką odwagą by była.