Lilly Wachowski skomentowała „szalone” interpretacje Matrixa formułowane przez skrajną prawicę
Reżyserka Matrixa ponownie odniosła się do sposobów, w jakie skrajnie prawicowe środowiska zawłaszczyły symbole i motywy jej filmu.
Zajęta zdjęciami do nowego filmu Trash Mountain, Wachowski opowiedziała w podcaście Caleba Hearona o niekończącej się fali politycznych reinterpretacji kultowej serii. Stwierdziła, że choć wciąż zdarza jej się reagować instynktownie:
Patrzę na te wszystkie szalone, zmutowane teorie i myślę: ‘Co wy robicie? Nie! To źle!’” – to finalnie musi zaakceptować, że twórca nie ma pełnej kontroli nad tym, co ludzie zrobią z jego dziełem. „Nigdy nie sprawisz, że absolutnie wszyscy zrozumieją to, co chciałaś przekazać na początku.
– dodała.
Najbardziej wypaczonym symbolem pozostaje zestaw „czerwonej i niebieskiej pigułki”, który prawicowe grupy przekształciły w metaforę radykalizacji. Wachowski wyjaśniła, że w filmie chodziło o wyzwolenie Neo z symulacji, a nie o polityczne „przebudzenie”.
Jak przypomniała, twórczą inspiracją była metafora transpłciowej tożsamości:
Prawe skrzydło zawłaszcza absolutnie wszystko. Biorą lewicowe punkty widzenia, mutują je na własną propagandę, żeby zamazać prawdziwe przesłanie. Tym właśnie zajmuje się faszyzm — więc oczywiście, że to się wydarzy.
Reżyserka podkreśliła, że choć świat nie był gotowy na tak otwartą opowieść o trans doświadczeniu w 1999 roku, dziś cieszy się, że pierwotna intencja jest powszechnie znana.