The Last of Us na PS4 nie zmieści się na jednej płycie? Naughty Dog ma mały problem
Gry
1835V
PS4
Według zapewnień Naughty Dog, The Last of Us na PS4 nie będzie tylko zwykłym portem, bowiem znaczniej poprawie ulegnie choćby grafika, modele postaci czy dynamiczne oświetlenie. Niestety to oznacza też małe problemy.
A chodzi dokładnie o zmieszczenie wszystkiego na jednej płycie Blu-ray, co jak się okazuje nie jest wcale takie łatwe. Już na PS3 gra wyglądała olśniewająco, jednak teraz wiele rzeczy ulegnie poprawie. Sporo miejsca zajmują choćby przerywniki filmowe, które zostały wyrenderowane od początku i śmigają w 60 klatkach na sekundę i 1080p.
Dalsza część tekstu pod wideo
Wybrane okazje dla Ciebie
Stojak WHEEL STAND PRO Farm Truck Zielony
0 zł
Kup teraz
779 zł
Zestaw TRACER Smart Desk RGB Regulacja jasności, Bluetooth
0 zł
Kup teraz
73.99 zł
Mata pod fotel gamingowy HUZARO FloorMat 7.0
0 zł
Kup teraz
126 zł
Konsola NINTENDO Switch 2 Czarny + Mario Kart World Gra NINTENDO SWITCH 2 + Walizka NINTENDO Carrying Case All in One do Switch 2 Czarny
0 zł
Kup teraz
2548.99 zł
Neil Druckmann z Naughty Dog dał do zrozumienia, że doszliśmy do momentu, w którym to nie sprzęt, a nośnik danych wymusza pewne alternatywne rozwiązania. Nie tak dawno wtórował mu jeden z twórców Killzone: Shadow Fall, który przyznał. że gdyby nie zastosowanie różnych nowatorskich rozwiązań tytuł zajmowałby 290GB.
Druckmann dodał, że przy produkcji The Last of Us na PS3 ekipa zdecydowała się na skorzystanie z materiałów wysokiej jakości, czego dziś nie żałuje. Dzięki temu mogły one posłużyć jako podstawa do prac na edycją na PS4 i zaoszczędziły deweloperowi ogrom czasu. Gdyby nie to decyzja o powstaniu wersji na PS4 mogłaby nigdy nie zapaść.
Jak poradzi sobie ND z problemem pojemności? Niezbędna będzie zapewne kompresja danych, która jednak nie wpłynie na jakość końcowego produktu. Studio dysponuje jednymi z najbardziej uzdolnionych programistów na świecie, więc na pewno sobie poradzi. Alternatywą byłoby zapewne wydanie gry na dwóch płytach Blu-ray, ale chyba zgodzicie się, że nikt nie chce wracać do czasów, w których trzeba było wymieniać krążki. O dyskietkach na Amidze nawet nie wspominając.