Tomasz Ambroziak Tomasz Ambroziak 07.05.2012 20:45
Japoński rząd spęta social gaming?
578V

Japoński rząd spęta social gaming?

Social gaming (u nas najlepiej znany dzięki Facebookowi i grom Zyngi), będący wg wielu przyszłością branży, ma w Japonii spory kłopot. Według doniesień tamtejszej prasy działalność serwisów takich jak GREE czy Mobage może być niezgodna z prawem.

xxxxx

Pochód chcącego trafić do miliarda osób GREE natrafił na nieoczekiwane przeszkody. Dziennik Yomiuri Shinbun podał kilka dni temu informację, jakoby japoński urząd ochrony konsumenta miał zamiar wymóc na dostawcach gier społecznościowych zakaz stosowania praktyki zwanej "complete gacha". Polega ona na tym, iż od gracza wymaga się kupna kilku (wirtualnych) przedmiotów w celu zdobycia specjalnej nagrody. Problemy są dwa: przedmioty przydzielane są losowo, a od ich posiadania zależy postęp w grze. Gazeta podaje skrajny przypadek pewnego ucznia szkoły średniej, który na "complete gacha" wydał 400 tysięcy yenów (ok. 16 tys. zł).

 

 

Na rezultaty nie trzeba było długo czekać, dziś zareagowała giełda. Akcje GREE i DeNA (właściciel Mobage, największego serwisu tego typu w Japonii) straciły ponad 20% wartości. Ale to nie koniec złych wiadomości. Cytowany przez internetowy serwis NS Journal analityk Credit Suisse przypomina, że "complete gacha" to filar na jakim zbudowana została potęga tych firm. Zburzenie go może kosztować utratę nawet połowy przychodów. Co więcej, odpryskiem tego pocisku może dostać również tradycyjna branża jak Bandai Namco czy Konami, dla której dynamiczny rozwój social gamingu oznacza niekiedy być lub nie być pod czerwoną kreską.

Na podstawie: Andriasang.com, Yomiuri.co.jp, NSJournal.jp

Tagi: gree social gaming