Grzegorz Drabik Grzegorz Drabik 23.06.2010 13:22
Kinect a PlayStation Move - moje wrażenia z E3
2706V

Kinect a PlayStation Move - moje wrażenia z E3

 

Podczas targów E3 w Los Angeles miałem okazję pobawić się nowymi kontrolerami Microsoftu i Sony. Teraz, gdy znamy już ich ceny oraz przeznaczenie, jest okazja na bardziej analityczne i porównawcze spojrzenie na owe wynalazki.xxxxx
 
O grach oferowanych przez obydwa urządzenia przeczytacie szerzej w najnowszym numerze PSX Extreme, który w najbliższy piątek powinien pojawić się w sprzedaży. Pograłem we wszystko co ich producenci mieli do zaoferowania i pewne trendy są już dla mnie jasne. Nie będzie niespodzianką, jeśli napiszę, że PlayStation Move faktycznie jest tak precyzyjny, jak zapowiadano. Zestrzeliwanie komiksowych przeciwników w The Shoot czy sadzenie headshotów w SOCOM: Special Forces nie nastręczało mi zbytnich problemów - nawet mimo tego, że w tym pierwszym tytule Move rozkalibrowywał się co kilkanaście sekund. Na szczęście kalibracja zajmuje sekundę i polega na wycelowaniu w środek ekranu oraz wciśnięciu O - co nie oznacza, że należy traktować to jako normę i mam nadzieję, że do premiery problem zniknie. Obserwując The Sorcery, w którym przy pomocy Move rzucamy zaklęcia, przywołujemy moce specjalne czy potrząsając kontrolerem mieszamy tajemną miksturę, a kolor kulki informuje nas, że jest gotowa do wypicia (co czynimy odpowiednim gestem) - byłem gotowy kupić "różdżki" razem z tym tytułem choćby zaraz po konferencji.
 
 
Sony daje nam co prawda do ręki (i szuflady) kolejne kawałki plastiku, ale jednocześnie dzięki temu zyskujemy przynajmniej na dwóch polach. Po pierwsze: PS Move jest precyzyjnie śledzone przez kamerę w przestrzeni 3D, dzięki czemu możliwości jego zastosowania są bardzo szerokie - szczerze mówiąc, byłem bardzo ciekawy jak się sprawdzi w przypadku FPS-a, ale demo Killzone 3 nie oferowało jeszcze wsparcia dla PSM. Po drugie: po raz kolejny Japończycy zaprzęgają swoje "oko" do pracy. Eye of Judgment, SingStar, Buzz, EyePet, LittleBigPlanet, teraz na chyba największą skalę PSM - chyba wszyscy lubimy, gdy kupione akcesoria, często całkiem kosztowne, okazują się przydatne? A kiedy ostatnio korzystaliście z Xbox Live Vision? Kupiłem to "cudo" kilka lat temu, prawie równocześnie z PS Eye - i przydało się łącznie 2 (słownie: dwa) razy: do pstrykania takedownów w Burnout Paradise oraz wstawienia facjaty do Rainbow Six: Vegas. A teraz okazuje się, że XLV zastąpi Kinect - bo to przecież też kamera, tylko o wiele bardziej "zaawansowana". Cóż... trzeba zacisnąć zęby - nie pierwszy raz i nie ostatni.
 
Ale nie o Vision miałem nawijać - tak mi się jakoś skojarzyło. Co warto zaznaczyć, to fakt, że Kinect obarczony jest o wiele mniejszym lagiem, niż mogło to wynikać ze wszelkich filmów czy pokazów. To była taka przedpremierowa, przedstartowa "niedźwiedzia przysługa" wszelkich zapowiedzi i analiz poklatkowych. Bo opóźnienie czytania ruchów - o ile obecne, widoczne gołym okiem i większe od PS Move - zupełnie nie przeszkadza w grze i czerpaniu przyjemności z zabawy. Ale nie ma co ukrywać także, że to głównie zasługa takich a nie innych produkcji dostępnych na kamerę MS. Tu o sukcesie nie decydują ułamki sekund (a jeśli nawet, to nikt nie będzie winił sprzętu, bo liczy się dobra zabawa), nikt nie padnie trupem z racji braku pikselowej dokładności - bo takich gier po prostu nie ma. Możliwość tropienia 15 punktów naszego ciała przez Kinect jest imponująca, podobnie jak śledzenie gracza poprzez automatyczny obrót kamery czy kontrolowanie konsoli głosem. Ale nie oszukujmy się - poza bardzo specyficznym Child of Eden, na E3 nie pokazano nic, co miałoby dotrzeć do hardkorowej publiki Microsoftu i posiadaczy Xboksa 360. Jest to tym bardziej dziwne i bolesne, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że takie audytorium ta konsola z pełną świadomością i przez lata sobie wychowywała, właśnie dlatego, żeby odciąć się od bardziej familijnej PlayStation z jej SingStarami i Buzzami.
 
Od początku istnienia Xboksa 360 producenci konsoli ściągali do siebie fanów gier akcji, wyścigów i shooterów, z dumą eksponując swój hardkorowy charakter i gry "dla twardzieli". W zalewie wysokiej jakości produkcji, w których buzowała adrenalina, pachniało spalinami i paloną gumą, śmigały kule, a trup słał się gęsto, zakochani w swej platformie właściciele amerykańskiej konsoli przymykali bez trudu oczy na wyskoki pokroju Sing It! czy Scene It!. Tymczasem gdy przyszła pora na kolejne znaczące "starcie tytanów" - na nowe kontrolery - hardkorowcom z obozu Xboksa oferuje się głaskanie tygryska, bieg przez płotki i lekcje tańca. Żeby było śmieszniej, to jest dokładnie ta sama sytuacja, w której Nintendo - mając w domach 50 milionów fanów Wii Sports, Wii Fit, Mario i Zeldy - dziwiło się, że nikt nie chce na ich konsoli obcinać głów obcym w Dead Space Extraction czy roczłonkowywać zombiaków w House of the Dead. "Nauka poszła w las" - chciałoby się rzec. Co więcej - jeśli casuale mieli ochotę zakosztować hardkora na Wii, wystarczyło że kupili grę - wydatek niewielki. Tymczasem Microsoft, sięgając do kompletnie nowej publiczności, ma nadzieję, że ciekawość nowego kontrolera i gier przekona ludzi do kupienia konsoli (200$) oraz Kinecta (150$). Mam naprawdę wielkie wątpliwości, czy to kusząca oferta dla mas - o ile nie poznamy jakiegoś asa (a najlepiej całej talii) z rękawa MS, który pozwoli nam grać w coś więcej niż Child of Eden i przekonać do siebie aktualnych posiadaczy sprzętu. Na szturm casuali na sklepy, z 350$ w kieszeni, raczej bym nie liczył.
 
Wszystkie gry Microsoftu na Kinect robią automatyczne zdjęcia (niektóre nagrywają filmy) i zapisują na HDD konsoli, abyśmy mogli - a jakże - wysłać je np. przez Xbox Live znajomym. Fantastyczne, czyż nie?
 
Wiedzieliście, że wszystkie gry na Kinecta wymagają od grającego pozycji stojącej? Tylko w ten sposób kamera może dokładnie widzieć całe ciało i kontrolować newralgiczne punkty. Wiedzieliście, że w Kinect JoyRide nie wciskamy żadnego pedału gazu - bo prędkość nadawana jest automatycznie, a my możemy jedynie dodawać boosta? Jak w tej sytuacji odczytać pierwsze trailery Natala sprzed roku, gdzie uradowana paczka kumpli grała na kanapie w jakiegoś racera? Jak jawi się Wam wizja kinectowego patcha do Forza Motorsport III, zapowiedziana na konferencji Microsoftu? Obchodzenie fury, zaglądanie do silnika czy możliwość zajęcia miejsca w wirtualnym Ferrari naprawdę robiły wrażenie podczas pokazu. Spróbujcie jednak na stojąco pokręcić rękami symulując kierownicę, jednocześnie machając stopami jako gazem i hamulcem. Przez 15 minut - a podniecenie nowym kontrolerem będzie ulatywać z każdą minutą. W kwestii nowych kontrolerów każdy z koncernów poszedł własną drogą. Ba - każdy wykonał niezły krok do przodu. Sęk w tym, że Sony miało wcześniej EyeToya, przerobiło go na wszelkie możliwie sposoby, wycisnęło jak cytrynę - i nowy krok w ich wykonaniu jest o wiele bardziej konkretny, ciekawszy. Tymczasem Microsoft tej lekcji nie odrobił, zaprzepaszczono możliwości jakie dawało Xbox Live Vision - a gdy okazało się, że świat oszalał na punkcie Wii, a Nintendo jako jedyne zarabia na milionach spragnionych infantylnych, prostych gier, MS dostrzegł swą szansę w uwolnieniu graczy od kontrolera. Pomysł na pewno śmiały, innowacyjny, świetnie wygląda w hasłach reklamowych - ale rodzi tak samo wiele ograniczeń, jak bardzo ograniczone jest nasze ciało. Możemy się śmiać z żartów i złośliwości Kevina Butlera, ale gdy szukamy czegoś więcej niż kilku miłych chwil z rodziną i dziećmi przed TV - przyciski naprawdę mają znaczenie.
 
 
Skoro ścieramy ze sobą Kinect i PlayStation Move, dlaczego w takim razie nie porównywać tego ostatniego do Wii? Z jednego powodu: PSM jawi się jako kontroler uniwersalny, zarówno pod względem gier jakie może obsłużyć, jak i audytorium, do jakiego ma szansę trafić. Dopiero te dwa czynniki, zestawione razem, mogą świadczyć o sile i ewentualnym sukcesie danego sprzętu. Strzelałem przy pomocy PlayStation Move w SOCOM, boksowałem w The Fight, walczyłem i kierowałem postaciami w Heavy Rain oraz wycinałem zastępy majini w Resident Evil. Ale także bawiłem się w EyePeta, przesuwałem półki w LittleBigPlanet 2, tańczyłem w SingStar Dance i wskazywałem odpowiedzi w Buzzie - i każda z tych czynności wydawała się równie naturalna. Oczywiście również dlatego, że jest to przekrój gier typowych dla tej platformy - ale czy to źle, że przez lata, każde kolejne PlayStation wyrobiło sobie status konsoli "dla każdego"?
 
 
Tymczasem Nintendo (kiedyś i wciąż) oraz Microsoft (wkrótce) wykonują dziwne kroki wbrew własne polityce - pierwsi wychowali sobie miliony casuali, po czym chcieli im sprzedać najbardziej krwawe i brutalne gry w historii tej rozrywki. Drudzy dokładnie odwrotnie: gdy przyciągnęli do Xboksa miliony spragnionych adrenaliny, krwi i akcji - chcą im teraz wmówić, że prawdziwa zabawa leży gdzie indziej, jest o wiele prostsza i nie wymaga kontrolera. Microsoft tłumaczy, że "Kinect jest dla wszystkich", jest poszerzeniem możliwości konsoli i nowym sposobem na rozrywkę, a sama idea ewoluować będzie podobnie jak Xbox Live, dzięki współpracy z najbardziej kreatywnymi umysłami branży. OK, świetnie, jestem za i czekam z podnieceniem (trzymając się niczym brzytwy Child of Eden) - ale póki co: dla kogo jest ta oferta? Kto pobiegnie do sklepu? Posiadacz Wii, który będzie musiał wydać 350$ czy hardkorowy wielbiciel Xboksa 360 - dla którego nie przygotowano żadnych gier? Niejako potwierdzeniem polityki związanej z Kinectem jest także ogłoszony właśnie pakiet Xbox Live Family, który trafi na rynek razem z kamerą. Za cenę dwóch abonamentów Gold, "złoty" status może uzyskać nawet czterech członków naszej rodziny, skupionych pod jednym kontem głównym, które zarządzać będzie ustawieniami i grami dla reszty familii.
 
Nie chcę oceniać przyszłości PlayStation Move i Kinecta, bo ta może potoczyć się w najmniej oczekiwanych kierunkach - oceniam jedynie suche fakty i przedstawione na E3 materiały, w kontekście dorobku każdej z firm i aktualnej bazy użytkowników. Po pierwszych doświadczeniach z grami i nowymi kontrolerami wiem już także, czego spodziewać się podczas premiery każdego z nich. A obietnice? Niech oceni sobie każdy z Was...
 
Na obszerny materiał z E3 zapraszam do najnowszego, 155. numeru PSX Extreme - w sprzedaży od 25 czerwca.

Tagi: