Igor Chrzanowski Igor Chrzanowski 24.08.2019 12:31
Richard Garfield obwinia głośną społeczność za porażkę Artifact
1095V

Richard Garfield obwinia głośną społeczność za porażkę Artifact

Po rozstaniu z Valve Richard Garfield rozpoczął pracę nad kolejną, tym razem fizyczną karcianką, lecz nadal publicznie opowiada o swoim udziale w produkcji gry Artifact.

To, że Artifact był i wciąż jest totalną porażką Valve, nie podlega nawet żadnej dyskusji. Wściekli fani poczuli się oszukiwani przez twórców Steama i masowo odwrócili się od naprawdę świetnie zapowiadającej się produkcji.

Richard Garfield spisał się przy produkcji gry rewelacyjnie i pod kątem jakościowym, mechanicznym oraz logicznym przygotował jedną z najlepszych karcianek w historii gier wideo. Niestety obrany przez Gabena i spółkę model biznesowy totalnie uśmiercił tytuł, a szybkie jego porzucenie jeszcze go dobiło.

W wywiadzie dla Game Informera Garfield wypowiedział się w sprawie przyczyn porażki jego dzieła i tutaj niektórzy mogą poczuć się zaskoczeni. Projektant jasno wskazuje na to, że wszystkiemu jest winna po prostu zła komunikacja ze społecznością oraz głośne krzyki tych, do których ta gra nie była skierowana.

Myślę, że nasza gra była bardzo bardzo dobra, lecz niekoniecznie dla każdego. Zaś ci, do których była skierowana, nie mieli często okazji by ją zobaczyć przez negatywny szum stworzony przez ludzi, którzy prawdopodobnie chcieli Half-Life'a 3 albo Hearthstone'a.

Pod pewnym względem można powiedzieć, że Richard Garfield ma rację - Artifact jest dobry, lecz trudny i niestety trzeba lubić ten gatunek, aby się w nim odnaleźć, jednakże zwalanie winy za porażkę gry na krzykaczy pragnących Half-Life'a 3 jest bardzo nie na miejscu. 

W dniu premiery w Artifact grało prawie 61 tysięcy osób, dziś zaś zostało ich średnio tylko 71 - oznacza to, że aktualnie przy produkcji Valve został tylko 1,1 promila graczy.

Tagi: Artifact Valve Valve Software

Nie przegap