Hell wins!
Dziś Halloween. Niezależnie od Waszego stosunku do tego dnia, postanowiłem napisać coś przy tej okazji.
A cóż byłoby ciekawszego od Przemyśleń (dość krótkich - przyznaję :))? Jednak tym razem podejdę do tematu dość typowo - które postacie z gier byłyby w tym najlepsze, a które najgorsze? Oczywiście, zapraszam do podawania swoich typów w komentarzach!
Zacznę od "pozytywnej" strony skali - taki Hitman byłby genialny! Przebieranki to dla niego codzienność, łowienie jabłek też by opanował, a i ze zbieraniem cukierków nie miałby problemów. Jedynie psikus mógłby się skończyć bardzo źle... Ale to też dobrze - łatwiej byłoby o trupa na ozdobę.
Równie dobrym "przebierańcem" jest Arthas Menethil. Ten blond włosy książę Lordareon ma wprawdzie tylko dwa wdzianka - "jasne" i "emo-mhroczne", ale za to kawalarz z niego niezwykły. Codziennie tysiące ludzi zabija go, a on robi psikusa i nie daje Invincible'a. Dobrze, że ja już swojego mam. Jednocześnie, dowodząc armią nieumarłych miałyby nieskończone źródło ozdób na Halloween.

A teraz pora na moje dwie propozycje najgorszych postaci z gier do Halloween:
1. Claude Speed - niemowa biegająca po mieście w tym samym przepoconym ubraniu mógłby straszyć co najwyżej swoim smordem. Jasne, mógłby ma dostęp do broni palnej, ale za ochronę wystarczy trochę wody - Claude boi się jej jak ognia... A nawet bardziej. Co oznacza, że jabłek też by nie wyłowił... Do tego bardzo łatwo go zdradzić. A to oznacza jedno - prędzej ktoś zrobi psikusa jemu niż on komuś.
2. Lee - może to być propozycja dość kontrowersyjna dla niektórych, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Bez Bezimiennego do końca życia siedziałby w jakiejś jamie pod Barierą. Przebierać się też raczej nie bardzo potrafi. A psikusa mógłby zrobić co najwyżej kretoszczurowi. No, chyba, że chciałby pocałować Gomeza tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.
I teraz, tradycyjnie czekam na Wasze pomysły i komentarze.
Do zobaczenia!
PS. Tak naprawdę najstraszniejsze jest to, że już jutro listopad :O.