Przegląd Eroge #52 Toushin Toshi 2 (1994) świetny, klasyczny jRPG [+18]

BLOG
14V
user-88981 main blog image
kajtji | Dzisiaj, 11:58
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Nie zawsze ma się 18 lat, ale ten blog zawsze jest od 18lat.

Tytuł: Touszin Toszi Dwa
Producent: Alicesoft
Gatunek: jRPG
Czas gry: bo ja wiem, 30godzin?
Gdzie pobrać*: tutaj
*Gra ma status freeware, możecie ją pobrać skądkolwiek chcecie, bo developerzy są kozakami i nie sprzedają swoich prawie 40letnich gier tylko dają je za darmoszke. Angielskie tłumaczenie jest fanowskie, zrobione przez Arunaru, osobę pracującą też przy oficjalnych angielskich wersjach gier Alicesoft.

Wstęp:
 W poprzednim przeglądzie przedstawiłem wam pierwsze Toushin Toshi. Grę klasyczną, ale mocno przestarzałą, która nie ma na te czasy zbyt wiele do zaoferowania. Dzisiaj jednak przedstawiam wam sequel... a właściwie to grę o podobnym tytule i liczbie "dwa" obok, bo fabularnie (pomimo podobieństw) nie ma ona nic wspólnego z jej poprzednikiem, a do tego gdzieje się w alternatywnej wersji tego świata (warto dodać, Toushin Toshi 1, to ta sama linia czasowa co seria Rance).

 Tak więc o ile jedynkę pozwalam wam pominąć, to niestety, ale Toushin Toshi II będzie dla was lekturą obowiązkową (tzn. "z gwiazdką"), w końcu gra jest darmowa, a do tego całkiem dobra (a nawet bardzo).

Fabuła:

 Naszy głównym bohaterem jest Seed, raczej słabowity i niezbyt pewny siebie koleś, który wyruszył do Toushin City, aby wziąć udział w turnieju. Nie liczą się na nim losy świata, a on nie jest wybrańcem, zrobił to, aby przekonać swojego mistrza, że on jest godzien. Jest godzien poślubić jego córkę, Hazuki, o nic więcej mu nie chodzi.

 Ze względu na zasady turnieju Toushin Toshi, towarzyszy mu Serena, jego bliska przyjaciółka z dzieciństwa, która jest dla niego jak starsza siostra (przypominam, że ta gra to eroge). Widzicie, Toushin Toshi wymaga, aby każdy zawodnik miał swoją partnerkę w postaci pięknej kobiety (piękne kobiety same mogą być sobie partnerkami). Przegrany zawodnik wróci do domu, zaś jego partnerkę czeka noc ze zwyciężcą pojedynku i rok ciężkich prac w Toushin City.

 Pierwsza część fabuły gry, opiera się o turniej. W tej części, poznamy wiele ciekawych postaci tzn. naszych przeciwników lub innych zawodników, a przy okazji będziemy zwiedzać lochy pełne potworów, ale także bandytów, członków sekty Hannich i oczywiście pięknych kobiet (potworów). Druga część fabuły, to ogromny spoiler, powiem jedynie, że to jest moment, gdy fabuła z "no, całkiem ciekawe z paroma świetnymi momentami" skacze parę oczek wyżej, do czegoś z interesującym plottwistem.

 Historia tej gry, to coś co śledziłem z przyjemnością, tak samo, jak poznawałem obecne w grze postaci. To był już piąty rok istnienia Alicesoft i ich charakterystyczny, momentami poważny, ale też absurdalnie humorystyczny styl dosyć mocno się wykreował i widać to w każdym bajcie tej gry. Gra potrafi przejąć, zasmucić, rozbawić i zaskoczyć, czy to fabułą czy to projektem postaci (mój ukochany Hitler powraca <3).

Gameplay:

 Rozgrywka, choć u podstaw podobna do jedynki, dostała tu ogromną ilość usprawnień. Turowa walka wciąż jest dosyć prosta (dalej nasza "drużyna" to tylko protagonista), ale tym razem dostaniemy parę umiejętności i więcej czarów, a do tego są one faktycznie przydatne do różnych starć z przeciwnikami. Generalnie więcej tu wszystkiego, wszelakich przedmiotów do zdobycia (o erotyce później), potworów do ubicia (nawet opcjonalni bossowie) czy potwór (dziewczynek) do złapania (o tym też potem). Gra jest dosyć spora.

 Wiadomo, celem walki jest levelowanie, tu działa to podobnie, jak w każdym jRPG. Zabijasz potwora, dostajesz expa, ale zdobywając odpowiednią ilość punktów doświadczenia nie dostajemy level upa automatycznie, po to musimy zgłosić się do Poziomowej Bogini, która to podniesie nam poziom, a przy okazji zregeneruje zdrowie. Z levelowanie ogólnie warto się czasem wstrzymać, bo tak, dostaniemy po tym lepsze staty, ale warto jest to czasem wykorzystać jako darmowe leczenie. Do tego przeciwnicy po pewnym pułapie dają nam mniej expa, więc warto na to uważać.

 No i tak jak w jedyne, po pewnym poziomie zobaczymy naszą słodką Level Goddess z trochę mniejsza ilością ubrań... Widok niby wart wszelkich trudów, ale tym razem jej wygląd zmienia się tylko na poziomie 31 i 61, gdzie dopiero ten drugi próg zapewnie nam możliwość zobaczenia jej cudnych pagórków (w jedynce się rozbierała co 10leveli i grę się kończyło koło 50 chyba).

 Walka może jest i prosta, ale jest na tyle przyjemna, aby mnie nie nudziła. Spotykane coraz to nowe rodzaje potworów (jestem pełen podziwu, jak wiele ich tu jest) zapewniają też różnorodność.

Grafika:
 Jaka grafika jest każdy widzi, ogrywałem wersję Windowsowom, która z tego co wiem jest praktycznie identyczna do oryginału czyli najpopularniejszej lini japońskich PCtów,a dokładniej PC-98, systemu, znanego z przepięknego pixelartu i masy gier porno. To były czasy.

 Przyglądając się jedynce, a potem spoglądając na dwójkę widać na każdym kroku postępy nie tylko technologiczne, ale i artystów Alicesoftu. Obecnie 4lata w gamingu, to w sumie nic i 10letnie Uncharted 4 potrafi wyglądać lepiej od większości nowości, ale tu nie o tym. 

Muzyka:
 Świetna.

Aspekty erotyczne:

 I tutaj zaliczamy nie tylko wiele ładnych panienek, ale i przede wszystkim spory postęp względem jedynki. Scenek seksu jest DUŻO, ale sporo nich zablokowanych jest przez coś, czego brakuje przeciętnemu czytelnikowi moich blogów czyli moralność. Tzn. niektóre scenki wymagają, abyśmy zgrzeszyli. Mamy tu nową statystykę czyli "Sin/Grzech", zrobimy coś zbyt złego, to dostajemy +1 (oczywiście za opłatą te grzechy są nam odpuszczane UWAGA, trzeba mieć wartość grzechu na 0, aby mieć prawdziwe zakończenie... ja byłem dobry chłopiec, więc tak zrobiłem). Wiecie, ja grałem moralnie poprawnie, ale z tego co wiem rozgrywka trochę się różni zależnie od tego, jak bardzo zgrzeszyliśmy. 

 Niektóre wybory prowadzą do dosyć przykrych konsekwencji, jest taka panienka, której ukochany przegrał i niemal umarł, jeżeli weźmiemy z nią udział w stosunku gwałtownym, to chwilę później popełni ona samobójstwo... No co jest, nie gram w eroge, aby mi prawiono morały (żart). 

 W każdym razie zwykłe scenki mi się podobały, napisane były ciekawie, ale to artstyle gry robił największe... cóż, efekty.

 Warto dodać, że powraca tu mechanika znana z jedynki (gdzie zapomniałem, że istniała) i Rance 3 czyli łapanie potwór dziewczynek. Zasady są prostę, kupujemy linę sado masochistyczną, bijemy kobietę (potwora) prawie do nieprzytomności (poniżej 5HP) i wtedy używamy na niej liny S&M, aby ją złapać. A jak wspomniałem, w tej grze jest co łapać. Za każdym razem dostajemy fajny obrazek (zbyt mocne na PPE! Widać tam sutki!!! zazwyczaj), ale do tego potworne panie mogą nam pomóc w walce (lub zaszkodzić), bo mają różne umiejętności. 

 Zależnie od rodzaju monstrum (gal) mogą one atakować wroga lub np. cukierkowa panienka robi nam co jakiś czas cukierki, które nas leczą (przydatne na początku gry, gdy mamy mało kasy na leczenie)... Są też takie, które wsadzają swoje małe, śliczne łapki do naszego portfela i podbierają jakieś drobne. A to nicponie.

 Kobiety (potwory) można również sprzedać w sklepie, aby dostać pieniądze (i punkt grzechu), aby potem móc je kupować do woli (wymagane jest do tego posiadanie domu*). Generalnie fajna mechanika, ale mam problem taki, że łapiąc jedną maszkarę musicie wyjść z lochu, sprzedać ją lub wypuścić, aby złapać kolejną (chyba, że ktoś ją wam ukradnie, bo tak się tutaj da), sprawiło to, że mi się nie chciało tego robić.

 Mamy tu też ogromną ilość znajdziek w postaci zdjęć. Różne rzeczy się na nich dzieją, jest kilka kompletów, każdy po pięć sztuk. Oddawać je musimy paniom porozsiewanym na różnych piętrach lochu. Ogólnie mają one zauważalnie inny styl artystyczny niż reszta gry i średnio mi się podobały. Jak ktoś lubi, to ogrom tu treści do odblokowania, więc jest co robić poza głównym wątkiem.

Lanie wody:
 Generalnie fajnie mi się grało w ten tytuł, co mogę więcej powiedzieć. Uważam go za wart ogrania, zwłaszcza, że jest w pełni darmowy. To przyzwoity, a do tego przystępny jRPG. Pewnie, jest parę archaizmów, ale tylko parę. Gra jest prosta w swej konstrukcji, dzięki temu też dobrze się zestarzała i nawet jak na te czasy, jest całkiem przystępna.

 W pisaniu blogów na PPE nie lubię, jak mam fajne obrazki, ale nie mam gdzie ich wcisnąć, a na PPE nie da sie wklejać obrazków powyżej 1MB, więc zwykle galeria jest pusta, ale nie tym razem.

 Co powiecie na spoiler? Za tydzień będzie eroge! Nie wiem jakie, mam obecnie tak, że mam parę blogów napisanych "na zaś", ale publikuję te pisane bardziej "na bierząco" z gier, które właśnie ogrywam... Teraz ogrywam Tokyo Xanadu, ale planuję po tym wziąść się za jakieś eroge. Najpewniej za tydzień będzie jakiś jRPG (sporo takich ostatnio).

 Jest też anime (hentai) Toushin Toshi 2, jakby ktoś chciał wiedzieć.

Remake:

 Tak w ogóle, to ta gra dostała remake... Toushin Toshi: Girl's Gift RPG stworzone przez imageepoch, studio odpowiedzialne za choćby dwie odsłony Fate/EXTRA na PSP, tym razem jednak remake TT pojawił się na Nintendo 3DS. Nie powiem, zobaczyć postaci znane z wielu eroge na konsolce Nintendo, to... cóż, ciekawe doświadczenie. W każdym razie, pomimo wielu prób okazuje sie, ze z powodów prawnych (studio, które zrobiło remake upadło, ktoś tam ich wykupił, potem coś się stało i nie wiadomo kto w sumie ma prawa do tej gry) oficjalne wydanie tej gry po angielsku (czy ogólnie ponowne wydanie jej na inne platformy) jest niemożliwe.

 Ale jak pokazuje życie, nigdy nic nie wiadomo.

Oceń bloga:
2

Komentarze (2)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper