Portret legendy #2 - KiK + ołówek (moje rysunki z gier)
Dzisiaj chiałbym pokazać wam nowe rysunki ze świata gier (po części filmów) plus w formie bonusa rysunek dla fanów piłki nożnej.
Pierwszy nich to postać, która na przestrzeni czterech dekad pojawiła się w kilkudziesięciu różnych grach na niemalże każdą platformę. Od pierwszych konsol Atari po najnowsze systemy. Indiana Jones - bo o nim mowa - gościł w większości gatunków gier. Od przygodówek point-and-click, poprzez gry logiczne, przygodowe, akcji a kończąc na grach edukacyjnych. Nawet doszukałem się gry pinballowej z 1993 roku pod nazwą Indiana Jones: The Pinball Adventure, która rzekomo jest jednym z lepszych stołów pinballowych w historii.
Pierwszą grą z Indiana Jones'em w roli głównej, w którą miałem okazję zagrać było Indiana Jones in the Lost Kingdom (musiałem poszukać tytułu bo nie pamiętałem dokładnie) na Commodore 64. Pamiętam, że gra niestety była mocno przeciętna. W ogóle pomimo tak dużej ilości gier, w których w główną rolę wcielił sie popularny Indy, nie ma wiele takich, które były bardzo dobre. Ta najlepsza z nich (jeżeli uważacie inaczej napiszcie w komentarzu) to chyba Indiana Jones and the Fate of Atlantis z 1992 roku. Kapitalna przygodówka, która choć pierwotnie trafiła na komputery osobiste, to doczekała sie wydania na wiele innych platform jak Amiga, Macintosh a nawet na taki wynalazek jak FM Towns (japoński komputer multimedialny którego zdjęcie umieszczam poniżej)

Przyznam, że o tym komputerze dopiero co się dowiedziałem. Szukając informacji o grach związanych z Indiana Jones trafiłem własnie na ten cud ówczesnej japońskiej technologii. Produkowany na przełomie lat 80-tych i 90-tych ubiegłego wieku. Początkowo pracował na autorskim systemie operacyjnym Towns OS, potem zastąpił go Windows a urządzenie stało się kompatybilne z popularnymi komputerami PC. Ostatni model F2 wyposażony był procesor Intel 386 16MHz, oraz posiadał customową grafikę od Fujitsu. To tyle jeżel chodzi o tekst, poniżej zdjęcia pierwszego rysunku.


Drugi z rysunków to postać, którą darzę nie mniejsza sympatią niż Indianę. Właściwie to ona miała być głównym bohaterem tego tekstu, ale niestety nie bardzo jestem zadowolony z tego rysunku. Złe samopoczucie przez kilka dnia, w trakcie których powstawał rysunek sprawiło, że nie wyszedł on tak jakbym chciał. Właściwie miałem go tutaj nie umieszczać ale niech tam. Druga postać również w kapeluszu, nie wiem tylko który z nich rzadziej się z nim rozstawiał? Osoba której zbytnio opisywać nie trzeba, bo kto z nas nie wie kim jest i czym zajmował się Arthur Morgan. W ogóle niesamowite wrażenie zrobił na mnie trailer RDR2, który powstał na potrzeby wydania gry na PC. Soundtrack, ujęte sceny i wypowiadane przez Arthura ze smutkiem i żalem słowa "More and more civilization. What a damn mess we're making of things". Dla przypomnienia trailer a pod nim zdjęcie rysunku.

I na koniec bonus dla fanów piłki nożnej, a właściwie to chyba dla połowy z nich ;) Tutaj też jak i na konsolach przez lata istniał podział na dwa obsesyjne obozy fanów. Panowie skończyli z poważną piłką więc i spory na szczęście ucichły. Skończyć na dobre na pewno się nie skończą, a dyskusje na ten temat będa trwały zapewne przez kolejne dziesiątki lat.
Jeden ze starszych rysunków - Greatest of All Time.


Następny rysunek, który już się tworzy to kobieta i to nie byle jaka. Jej ojciec Lord Richard C. gdyby żył, z pewnością byłby z niej dumny ;)