Kod i Krzem #8 - Czy brak możliwości rozbudowy to największa siła konsol?
Jedną z fundamentalnych różnic między konsolami a komputerami PC to możliwość rozbudowy czy wymiany podzespołów w przypadku tych drugich. Podczas gdy dla użytkowników PC możliwość wymiany karty graficznej czy procesora to bardzo istotna kwestia, z drugiej strony mamy zamknięty ekosystem konsol który ma wystarczyć na lata. Wątek ten rodzi mnóstwo dyskusji i jest to temat o tyle ciekawy, bo to co na pierwszy rzut oka wydaje się po głębszej analizie może się okazać ich największą zaletą. W tekście który za chwilę będziecie mieć przyjemność (lub jak kto woli nieprzyjemność) przeczytać, postaram się odpowiedzieć m.in. na pytania czy potrzebujemy konsol z możliwością rozbudowy ? Czy wygoda idąca w parze z optymalizacją pod jeden konkretny model jest warta rezygnacji z pogoni za klatkami na sekundę? Czy my, jako gracze, realnie skorzystalibyśmy na architekturze modułowej? Zapraszam do lektury.
Architektura sprzętu
Dzisiejsze konsole to tzw. SoC (System on a Chip). Oznacza to że procesor, karta graficzna i kontrolery pamięci są umieszczone na jednym kawałku krzemu. Modułowość wymagałaby całkowitego odejścia od tej wydajnej architektury.
Pierwszą istotną kwestią to utrata jednej z największych zalet SoC, czyli komunikacja poszczególnych komponentów między sobą. W tego typu architekturze podzespoły robią to niemal natychmiastowo, co przekłada się w niemałym stopniu na wydajność. Kolejna kwestia to kontrukcja samej obudowy konsoli, która stałaby się swego rodzaju stacją dokującą. Pewnym jest, że gdyby Sony i Microsoft zdecydowały się na możliwość wymiany komponentów, nie odbywałoby się to jak w przypadku PC-tów. Do gry weszłyby dedykowane moduły zawierające procesor, kartę graficzną czy pamięć RAM. O ile jeszcze w przypadku pamięci RAM możliwym byłoby zrobienie tego jak w przypadku instalacji dysku NVME w PS5, o tyle CPU/GPU musiałyby znajdować się na zewnętrznych modułach, przypominających dyski twarde w dedykowanych kieszeniach. Z czym by się to wiązało, o tym już poniżej.
Aspekt ekonomiczny
Możliwość rozbudowy konsol znacznie wpłynęłaby na ich cenę. Pierwszym generatorem dodatkowych kosztów byłyby złącza komunikacyjne. Pomijając fakt, że złącza musiałyby być trwalsze, standardy przesyłu danych, takie jak PCIe, zmieniają się co 3-4 lata. Aby konsola była modułowa przez całą generację musiałaby być zaprojektowana z ogromnym zapasem przepustowości (np. PCIe 7.0). W skrócie - musiałbyś zapłacić za lepszy standard, niezależnie od tego czy wykorzystałbyś go w przyszłości instalując nowsze moduły czy też nie.
Tak samo wyglądałoby to w przypadku chłodzenia, gdzie w PlayStation czy Xbox jest ono zoptymalizowane pod kątem umieszczonych w nich podzespołów. Idąc w stronę modułowości, projektowanie chłodzenia musiałoby uwzględniać przyszłą, ewentualną wymianę CPU czy GPU na takie generujące znacznie więcej ciepła. Tutaj znów mielibyśmy sytuację, gdzie cena konsoli byłaby wyższa niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na zakup modułów z nowszymi podzespołami.
Wspomniałem o kosztach które ponosilibyśmy “na zapas”. A co z oszczędnościami? Wydawać by sie mogło, że wymiana poszczególnych podzespołów powinna być tańsza niż wymiana całej konsoli. Niestety niekoniecznie. Produkcja masowa całego urządzenia (dajmy na to 50 mln sztuk) pozwala na ogromne negocjacje cen z dostawcami (AMD, TSMC). Z tego powodu produkcja osobnych modułów w mniejszych partiach byłaby znacznie droższa. Dodatkowo należy doliczyć do tego koszt obudowy modułu, złączy i oddzielnego marketingu dla każdej części. Efekt byłby taki że moduł graficzny do PS5 czy Xboxa kosztowałby zapewne nawet 70-80% ceny “gotowej” konsoli.
Niestety przejście na architekturę modularną wpłynęłoby również na rozmiary Playstation czy Xboxa. Umieszczenie mechanizmów zatrzaskowych, miejsce na obudowy modułów czy wolna przestrzeń na cyrkulację powietrza między nimi - to wszystko sprawiłoby że konsola rozmiarami przypominałaby dużych rozmiarów obudowę gamingowego PC-ta.
Tworzenie i optymalizacja gier
Jedną z największych zalet konsol jest standaryzacja. Dokładniej opisałem to w pierwszym swoim tekście tutaj. W skrócie - w przypadku np. PlayStation twórcy gier piszą, czy też optymalizują kod pod jeden konkretny zestaw instrukcji. Coś co powoduje, że gry są znacznie lepiej zoptymalizowane na konsole niż na komputery PC (nie mylić ze stwierdzeniem – “lepiej działają niż na komputerach z potężnymi podzespołami”). Developerzy, znając konfigurację sprzętu, mogą wycisnąć z konsoli maksimum możliwości lub coś bardzo bliskiego temu. Oczywiście teraz mamy dodatkowo wersję Pro, niewiele to jednak zmienia i dla developerów to jest nadal istny “raj”. Modułowość zniszczyłaby ten olbrzymi atut. W świecie modułowym mielibyśmy ogrom różnych konfiguracji, a każda z nich mogłaby generować inne błędy, jak wycieki pamięci czy spadki płynności. Do tego oczywiście dochodzą inne problemy jak np. znany z PC Bottlenecking. Stary moduł z procesorem mógłby nie nadążać za nowym, ze znacznie lepszą kartą graficzną. Można spodziewać się, że niemała liczba graczy kupowałaby najnowsze moduły z GPU, nie rozumiejąc dlaczego gra wciąg klatkuje. Problemów z tym związanych byłoby znacznie więcej, jak te ze sterownikami, crashami itd itp.
Podsumowanie
Kupując konsolę kupujesz spokój ducha. Wiesz, że przez następne 7 lat wydane na nią gry będą działać w dobrej jakości. Ktoś powie że to długi cykl, w którego połowie konsole zaczynają odstawać. Obecny model cyklu generacyjnego działa właśnie dlatego, że jest zamknięty. Producenci gier uczą się sprzętu i pod koniec generacji potrafią wycisnąć z niego cuda, co pokazały końcowe tytuły na PlayStation 4 (The Last of Us Part II, Ghost of Tsushima). W systemie modułowym co jakiś czas pojawiałyby się pytania, czy mój moduł X jest nadal wystarczający. Dla 95% użytkowników (tak stawiam patrząc na ilość graczy PC z topowymi podzespołami) konsola modułowa byłaby droższa, bardziej skomplikowana i oferowałaby gorszą optymalizację gier. Część osób byłaby zadowolona z możliwości rozbudowy konsoli, oczywistym jest że pójście w tym kierunku to również ogrom zalet. Tak się składa natomiast że ta grupa ma już swoje rozwiązanie - komputery PC.
Konsola modułowa byłaby niczym innym jak PC-tem z logiem PlayStation czy też Xbox. Historia pokazała że takie rozwiązania niestety nie sprawdzają się. Napiszę być może coś kontrowersyjnego, ale uważam że największą siłą konsol nie jest ich moc, ale ograniczenie. W świecie, w którym wszystko można ulepszyć, czasem dla niektórych najbardziej komfortowe jest to, czego ulepszyć się nie da.