Blog użytkownika Sejman22

Sejman22 Sejman22 29.12.2020, 02:27
Shin Megami Tensei: Devil Summoner - historia z okazji 25 lecia serii.
390V

Shin Megami Tensei: Devil Summoner - historia z okazji 25 lecia serii.

W grudniu 2020 przypadają urodziny jednego z moich ulubionych spin-offów Shin Megami Tensei - Devil Summoner. Jeśli jesteście zainteresowani historią tego pierwszego dużego spin-offa SMT (tak Persona nie była pierwsza) to zapraszam do lektury. Postaram się w maksymalnym skrócie opisać każdą z czterech gier z tej mini serii.

 Czym jest Devil Summoner ?

 Devil Summoner - jak już wspomniałem w wstępie, jest to pierwszy ,,duży'' spin-off serii gier z cyklu Shin Megami Tensei. Pierwsza gra o prostej nazwie ,,SMT: Devil Summoner'' została wydana 25 grudnia 1995 roku tylko i wyłącznie na konsolę SEGA Saturn. Niestety, tytuł ATLUS-a pomimo dobrej sprzedaży w Japonii (co ciekawe nieco lepszej niż późniejsza Persona Revelations, DS sprzedał się w 265 000 kopii), nigdy nie doczekał się zachodniej lokalizacji. ATLUS planował zachodnie wydanie gry w 1996 roku na konsolę Playstation, ponoć miał już nawet gotowe tłumaczenie, lecz na przeszkodzie stanęło ... Sony. Prawdopodobnie poszło tu o kwestie nazewnictwa gry. W tamtych czasach Sony obawiało się, że tytuł ,,Devil Summoner'' mógł wywołać na zachodzie pewne kontrowersje i postanowił zablokować lokalizację tej gry. Na dodatek w grze było pełno kontrowersyjnych demonów, przykładowo jeden z nich o imieniu ,,Agony'' mocno przypominał postać ... Jezusa Chrystusa niosącego krzyż. Poprawiona reedycja Devil Summonera w 2005 roku na PSP również nie doczekała się zachodniej lokalizacji.

 Co do samej gry: oryginalny Devil Summoner jest typowym przedstawicielem popularnych w latach 90 pierwszoosobowych dungeon-crawlerów. Historia gry niemniej jest interesująca. Akcja dzieje się w czasach współczesnych, w fikcyjnym mieście Hirasaki City. Bohaterem jest bezimienny protagonista, który w wyniku nieszczęśliwego zbiegu wydarzeń umiera z rąk ,,Dark Summonera'' o imieniu Sid Davis. Od jego ręki ginie również przypadkowo poznany, jak się później okazuje tytułowy przywoływacz demonów - Kioji Kuzunoha (Kuzunoha to nie jest nazwisko, tylko tytuł pewnego starożytnego klanu ,,Devil Summonerów''). Myślicie, pewnie, że to już koniec, otóż nie. Dusza naszego bohatera zostaje zawrócona z świata zmarłych przez Charona (kto grał w SMT IV będzie wiedział kto to jest). Następnie zostaje poddany swego rodzaju reinakrnacji - budzimy się w ciele ... martwego Kiojiego Kuzunohy wraz z jego mocami przywoływania demonów. Naszym zadaniem jest oczywiście początkowo odnalezienie naszego mordercy - Sida i jeśli to możliwe, znaleźć sposób na powrót do swojego dawnego ciała. Pomagać nam w tym będzie nasza towarzyszka - Rei Reiho, partnerka Kiojiego, która zresztą również jest ,,Devil Summonerem'', a w walce pełni rolę Nemissy z Soul Hackers.

 Jeśli chodzi o gameplay, każdy kto grał w drugą część Devil Summoner: Soul Hackers poczuje się jak w domu. System walki jest identyczny. Zamiast znanego z SMT ,,Press Turn'', czy z Persony 3-5 ,,One More'' mamy do dyspozycji klasyczny, turowy. Mamy również podział formacji na dwie linie: front (dobra linia dla demonów preferujących walkę wręcz, w tym dla naszego bohatera) i tył (dobra linia dla demonów preferujących walkę na dystans, lub wspierającej nas czarami Rei Reiho). Dungeony obserwujemy z pierwszej osoby, dokładnie tak jak to jest w Soul Hackers, w pierwszych dwóch SMT czy pierwszej Personie. Z demonami możemy oczywiście negocjować, żeby do nas się przyłączyły, a ich fuzji dokonujemy u tajemniczego Wiktora. To co jednak głównie odróżnia Devil Summonera od SMT, czy Persony to unikalny system lojalności demonów i zarządzania specjalnym zasobem - magnetytem. Ten pierwszy określa jak sama nazwa wskazuje lojalność demonów wobec nas. Przykładowo pewne typy lubią walczyć wręcz, więc oczywiście uwielbiają komendę ATAK/SKILL, ale za to nienawidzą się bronić, czy rzucać czarów. Każdy typ demona inaczej reaguje na nasze rozkazy w walce. Jeśli będziemy uzywać nielubianych przez nich technik, to ich lojalność wobec nas będzie spadać, będą ignorować nasze rozkazy, a kiedy osiągnie poziom zero - to nasze własne demony mogą nawet uciec z naszego COMP-u (nasz bohater używa specjalnego urządzenia do przywoływania demonów o nazwie COMP) !!! Ten drugi system to nic innego jak zasoby energii potrzebnej do przywoływania demonów. Im silniejszy demon, tym więcej ,,zużywa'' Magnetytu podczas poruszania się po lochach.

 Jeśli chodzi o oprawę graficzną i muzyczną, jest oczywiście bardzo dobrze. Za kreskę odpowiada oczywiście Kazuma Kaneko, a za muzykę Toshiko Tasaki i Tsukasa Masuko. Najbardziej znanym motywem jest pewnie Boss Battle, który doczekał się nawet oficjalnego odświeżenia (przez Shojiego Meguro) :

 Jako, że gra nigdy nie została u nas oficjalnie przetłumaczona to zalecam grać w następujący sposób : wersja PSP (dużo zmian QoL względem oryginału z Saturna + dodano kompedium demonów) + angielski skrypt odpalony na telefonie (dostępny na stronie Gamefaqs). O wygodnym graniu być oczywiście nie może (negocjacje po japońsku z demonami to będzie mordęga), ale jeśli jesteś hardkorem to innej możliwości zagrać w to w zrozumiałym języku na razie nie ma (fanowski patch co prawda powstaje, dodam jeszcze, że jego tłumaczeniem zajmuje się słynny moder CJ_Iwakura znany m.in. z bardzo dobrych fanowskich tłumaczeń do pierwszej Sakura Wars i Valkyria Chronicles 3). Jeśli nie chcesz się męczyć, a chcesz poznać całą fabułę pierwszych Devil Summonerów to polecam obejrzeć poniższe filmiki (przy okazji facet zajebiście omawia starsze SMT):

(SPOILERY!!!)

 

SMT Devil Summoner: Soul Hackers - CYBERPUNK 1997

 W przeciwieństwie do poprzednika sequel SMT Devil Summoner: Soul Hackers doczekał się lokalizacji, ale dopiero po 16 latach od pierwotnej premiery na Saturnie (1997) na Nintendo 3DS (data premiery: 2013). Oryginalne wersje na Saturna i późniejszy port na PSX nie doczekały się jednak zachodniego wydania.

  Chyba najbardziej ascetyczna gra w jaką grałem. Określenie ,, Cyberpunk 1997'' idealnie pasuje do drugiej części Devil Summonera - Soul Hackers. Absolutnie wszystko w tej grze pasuje do tego settingu i jest to zrobione w sposób mistrzowski: fabuła, klimat, grafika, muzyka, postacie, a nawet mamy tu tak charakterystyczne motywy jak hakowanie (czego nie można powiedzieć o najnowszym Cyberbugu 2077 :D ). Gra jest osadzona w cyberpunkowych realiach, w fikcyjnym mieście Amami City. Bohaterem jest bezimienny protagonista, członek grupy hakerskiej ,,Spookies'' w skład w której wchodzą: nasza przyjaciółka Hitomi, oraz pozostali członkowie  Lunch, Yu-Ichi, Six i oczywiście lider ekipy - Spookie. W  Amami City szybko postępuje cyfryzacja. Korporacja Algon tworzy wirtualną grę sieciową o nazwie ,,Paradigm Ex''. Żeby poszerzyć liczbę beta testerów tej gry, korporacja rozdaje wszystkim mieszkańcom miasta darmowego komputery. ,,No ale jak to za darmo ?Pewnie jest tu jakiś haczyk'' - Spookies początkowo z czystej ciekawości postanawiają sprawdzić co to właściwie za gra. Nasz bohater razem z Hitomi dosłownie ,,wchodzą'' w wirtualny świat ,,Paradigm X', niestety tuż po zapisaniu się do listy beta testerów, naszej duszy zaczynają domagać się ... demony. Przed podstępnym atakiem z strony demona ratuje nas tajemniczy Kinap, który w zamian prosi nas o uratowanie miasta przed zakusami Algonu i ich pomagierów tzw. ,,Phantom Society''. Na (nie)szczęście zaraz potem Hitomi została opętana przez demonicę Nemissę (best girl swoją drogą). Naszym hakerskim zadaniem jest oczywiście pokrzyżowanie ich planów. Co prawda postacie z ,,jedynki'' pojawiają się w fabule Soul Hackers, jednak znajomość fabuły oryginału nie jest na szczęście wymagana do cieszenia się historią Soul Hackers (tak jak to jest w Digital Devil Saga).

 Za dużo nie będę opisywał gameplay'u, napiszę krótko - system walki jest bardzo podobny do tego z oryginalnego Devil Summonera. Jest to ponownie pierwszoosobowy dungeon-crawler z klasycznym turowym systemem walki z podziałem na linie: front i tył. Gra oczywiście posiada wszystkie patenty z pierwszej odsłony: negocjacje z maszkarami, fuzje demonów u Wiktora, system lojalności demonów, zarządzanie Magnetytem itp. Nowością jest możliwość stworzenia tzw. Zomy - demona z zawsze maksymalną lojalnością wobec nas, więc jeśli ktoś nie lubi systemu lojalności, opcja fuzji tego typu demonów będzie dla niego zbawieniem. Kolejną nowinką względem oryginału są: możliwość fuzji broni zarówno dla naszego bohatera, jak i Nemissy (jest ona takim odpowiednikiem Rei Reiho z poprzedniej części) i sklep z ,,wszczepami'' ułatwiajacymi dungeon crawling (coś na wzór apek z SMT IV czy Strange Journey). Grafika została nieznacznie poprawiona, jest czytelniejsza i schludniejsza. Warto jeszcze dodać, że Soul Hackers ma całkiem niezły efekt 3D na 3DS-ie, jednak bardzo szybko męczy on oczy, wiec w sumie to tylko ciekawostka. Balans gry uległ znacznej poprawie, jest nieco trudniej (zwłaszcza 2 ostatnie lochy) niż w oryginale (był trochę zbyt łatwy), a dzięki bonusowemu dungeonowi i New Game + znacznie wydłużono żywotność tytułu względem dosyć krótkiego Devil Summonera z 1995 roku. A i jeszcze zapomniałbym, w bonusowym lochu opcjonalnym bossem jest protagonista z jedynki i ... Raidou Kuzunoha z swoim motywem i Voice Actingiem.

 Jeśli chodzi o dźwięk, dodano pełny Voice Acting do wersji na 3DS-a (praktycznie wszystkie kwestie mają świetny angielski dubbing). Za kreskę ponownie odpowiada Kazuma Kaneko , za muzykę w wersji na 3DS-a Ryota Kozuka (znany m.in. z muzyki do SMT IV). Jeśli chodzi o utwory muzyczne - mistrzostwo świata, wszystkie utwory są po prostu genialne i w przeciwieństwie do części utworów z Cyberpunk 2077 idealnie pasują do cyberpunkowego settingu - poniżej macie cały soundtrack z gry.

 

SMT Devil Summoner: Raidou Kuzunoha 1 & 2 w pigułce: 

licealista w mundurze japońskiego milicjanta, gadający kot, detektyw kochający tosty, niezdarna reporterka, szalony naukowiec Wiktor, rosyjski mnich Rasputin, gigantyczny statek - mech, armia zombie, podróż w kosmos, demon który jest samochodem, wróżka w kimonie.

A wszystko to w klimatach Noir i Japonii z ery Taisho, zakończone typowym dla SMT ,,One more god rejected''. Jak tu nie kochać tych gier.

 

 Na koniec przejdę do opisu dwóch ostatnich gier o najdłuższym tytule jaki znam. Mianowicie chodzi tu mi oczywiście o Shin Megami Tensei Devil Summoner Raidou Kuzunoha versus Soulless Army i Shin Megami Tensei Devil Summoner Raidou Kuzunoha verus King Abaddon, błędnie nazywanymi Devil Summoner 1 i Devil Summoner 2 - ponieważ są to spin-offy oryginalnego Devil Summonera z 1995 roku. Powyższy opis w pogrubionym leadzie idealnie obrazuje, jak szalone są gry o Raidou. Obie części wyszły tylko i wyłącznie na konsole Playstation 2 (da się je ograć w wstecznej kompatybilności na PS3 FAT, obie gry można kupić na amerykańskim PSN-ie w ramach ,,Playstation Classics'' na PS3). Jedynka powstawała równocześnie z Personą 3 (żeby ciąć koszty) i została wydana w 2006 roku w USA, zaś w Europie w 2007 roku. Dwójka została wydana w 2008 roku tylko w Japonii i USA , niemal w tym samym momencie co Personą 4. Niestety niemal identyczne daty premiery Persony 3 i 4 przyćmiły zupełnie te niedocenione gry (podobnie było z Digital Devil Sagą), stąd sprzedały się one słabo. ATLUS tak się nie wydaje gier :D

 Gry od Raidou w przeciwieństwie do pozostałych Megatenów różnią się całkowicie systemem walki. Zamiast turowego jrpga mamy action jrpg. O ile w pierwszej części na jaw wyraźnie wyszło niewielkie doświadczenie ATLUS-a w systemie walki w czasie rzeczywistym, tak ,,dwójka'' została znacząco pod tym względem ulepszona. Przede wszystkim dodano Raidou nowe ataki, uniki, możliwość ,,ukrywania'' swoich demonów, manę dla osobnego demona zmieniono w wspólny zasób: Magnetyt (w jedynce spamować mogłeś czarami właściwie na okrągło, dosłownie jak w jakimś musou), dodano mechanikę ,,koła fortuny'' dającą różne losowe efekty (zarówno te dla nas pozytywne jak i negatywne) w trakcie walki np. zwiększenie obrażeń lub zablokowanie możliwości leczenia. W dwójce dodano respawny znanych z SMT tzw. ,,Fiendów'' - potężnych przeciwników, pełniących rolę opcjonalnych bossów. Aby ograniczyć ich zgubny dla nas respawn i szansę na negatywne efekty w trakcie walk należy dbać o odpowiednio wysoki stan statystyki szczęścia (Luck), wraz z rozwojem fabuły będziemy je stopniowo tracić, czasem bardzo często. Na szczęście da się je przywrócić do normalnego stanu przy pomocy ,,szarańczy szczęścia'' (luck locust) - te cenne owady spotkać możemy również podczas zwykłych random encounterów . Granie z minusowym szczęściem na hardzie = spotkanie z Fiendem już na początku gry, czyli mówiąc krótko game over.  No chyba, ze masz opanowane uniki ala Dark Souls do perfekcji :D  A i w ,,dwójce'' powróciły również negocjacje z demonami.

 Jeżeli chodzi o fabułę i postacie to obie części są równie dobre, lecz preferuję bardziej szaloną historię z części pierwszej (lepszy jest też ostatni boss). King Abaddon jest bardziej skierowane w stronę głównych SMT, zapożyczono tu przede wszystkim ,,alignment system'', jednak to moim zdaniem akurat do gier o Raidou średnio pasuje. Wybierając odpowiednie kwestie w grze, będziemy dostawać punkty dodane lub ujemne do naszego systemu wartości, wpływają one na to jakie zakończenie otrzymamy - Law, Neutral, lub Chaos ending. Law reprezentuje Akane, Chaos - jej brat Dahn, zaś Neutral ... Rasputin (jeśli chcesz zmierzyć się z Lucyferem, to musimy celować w Neutral Ending) ?

 Oprawa graficzna jak na standardy PS2 prezentuje się dobrze, jednak te gry w przeciwieństwie do swoich turowych odpowiedników zestarzały się już nieco gorzej. Przede wszystkim chodzi mi tu płaskie tła i powierzchnie, po prostu biją one pikselozą nawet na emulatorze PS2. Na szczęście modele postaci i otoczenia w 3D prezentują się już dużo lepiej. Według mnie gry o Raidou powinny otrzymać pełny remake (razem z dubbingiem którego bardzo mi w tych grach brakuje), jeżeli remaster SMT III Nocturne się sprzeda jest to całkiem prawdopodobne. Ale znając ATLUS-a pewnie będą doić Personę.

 To co się nie zestarzało w tych grach to oczywiście kreska Kazumy Kaneko. Gość czego się nie dotknie, to zamienia się w złoto. Muzyka Shojiiego Meguro w Raidou to jazzowo-rockowy sztos, jeśli chodzi o jego kompozycje to chyba lepiej jest tylko w Digital Devil Saga. Na koniec oczywiście wrzucam pełny soundtrack z tych gier, miłego słuchania.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: shin megami tensei

Oceń notkę
+ +12 -

Oceń profil
+ +43 -
Sejman22
Ranking: 334 Poziom: 57
PD: 24142
REPUTACJA: 12502