Blog użytkownika sprinter311

sprinter311 sprinter311 18.09.2018, 23:18
MOJE GRANIE CHILD OF LIGHT
146V

MOJE GRANIE CHILD OF LIGHT

Witam szanownych czytelników, na początku dziękuje za udział w naszej sondzie dotyczącej poziomu trudności, grupa statystyczna okazała się ogromna (10 osób), wyniki wyglądają następująco:
-75% respondentów uważa, iż gra na poziomie hard jest trudna
-25% respondentów uważa, iż gra na poziomie hard nie jest trudna.
Tyle w wstępie opis badań w rozwinięciu, ponieważ nie zmieścił się w prowadzeniu.

Wyniki są bardzo ciekawe, ponieważ, patrząc przy ilości osób biorących udział w badaniu jedna osoba nie mogła się zdecydować, ponieważ pół tej osoby uważało, że gra jest trudna, a druga połowa że nie(7,5 osoby że jest trudna i 2,5 osoby że nie). Wniosek po tym badaniu jest oczywisty: jest wśród nas Doktor Jekyll i Pan Hyde.

Dość już tej nauki, którą zafundowałem wam na wstępie czas na moje granie. Choć nauka jest ważna i to do potęgi klucz, ale po co mi dużo kluczy, zawód woźnego jakoś nigdy mnie nie pociągał. Przypomnę, iż poprzednia notka zakończyła się na mojej walce z gryfem, czyli bossem etapu siódmego, którą przegrywałem. Myślałem, iż czeka mnie spory spacer farmera, a tu duża niespodzianka dobiłem postaciami do 40 lvl, czyli jakieś 5-6 poziomów i poszło.

Po tym jak dobiłem Aurorą do czterdziestki a Rubellą miałem 42 lvl, stwierdziłem, a co mi szkodzi może się uda. Moja taktyka polegała na tym, że główna bohaterka atakowała cienie, a jej przyjaciółka bosa głównego. Póki była ich święta trójca było ciężko, po ubiciu pierwszego, gryf odradzał cienie 3 razy. Na szczęście po tym jak została już dwójka poszło jak po maśle. Ataki światłem zabierały cienią spore obrażenia, a według mnie gryf zbierał największe baty, gdy dostawał zwykłymi atakami od naszych dziewczyn.

Zanim ruszycie do rozdziału ósmego, po historyjce dojdziecie do wodospadu, tam jest skrzynka tuż pod nim, trochę słabo ją widać dlatego o niej wspominam. Potem musimy się pożegnać z naszymi kamratami, przechodzimy przez drzwi, za nim ruszycie w stronę lustra nad nim lata liścik, gdy przejdzie przez nie, następny znów lata nad wami(i tak oto mamy 2 liściki więcej).

I dotarliśmy do rozdziału 8, poznajemy tam naszego nowego towarzysza, a na imię mu Óengus, który uwalnia nas z klatki i prosi nas o pomoc w uwolnieniu swojego klanu(zadanie poboczne) i mówi nam gdzie znajdziemy naszych kompanów. Zatrzymajmy się na chwile przy naszym nowym przyjacielu, jest to kolejna postać z mitów i legend tym razem z Irlandii. Tak jak człowiek zatrzyma się na chwilę i troszkę poszpera w necie, ta gra może mocno poszerzyć nasze horyzonty, praktycznie w każdym etapie znajdziemy jakiegoś mitycznego potwora,boga czy innego  stwora. Takie dodatkowe smaczki dla ciekawskich. Nie wiem czym kierowali twórcy Child of light, ponieważ w oryginale nasz nowy towarzysz był mnichem, a nie stworem, ale od czego ma się wyobraźnię :) A co naszej nowej grywalnej postaci, nie przypadła mi do gustu, jest wolna i jakoś mi nie leży.

A teraz bardzo ważny temat, chodzi o naszego najbliższego towarzysza Igniculusa, jego również tracimy na początku etapu. I powiem wam szczerze, że dopiero teraz odkryłem,jaką on jest ważną postacią, jak bardzo ułatwia mi grę, bez niego ta gra to były by drugie soulsy. Nikt cię nie uleczy, nie pomoże w walce, nie poleci w niedostępne lub niebezpieczne miejsca czy nie otworzy kryształków, masakra musiałem zacząć używać apteczek(dotąd tego nie robiłem, wolałem leczyć Rubellą). Więc składam mu przeprosiny i hołd za jego oddanie w naszą sprawę,aby uratować ten baśniowy świat.

Lecim dalej, nasi kumple są w więzieniu, znajduje się ono na samym dole, najlepiej od razu iść po nich, a dopiero potem ruszyć do boju i ubić wszystkich. Po odzyskaniu naszej paczki bez problemu poradziłem sobie z rywalami i dotarłem do zagadki z kołami zębatymi (pierwsze dwa ruszamy, trzecie zostawcie w spokoju i pamiętajcie o dźwigni ona wszystko uruchamia). Gdy dotrzecie do posągu na środku i czterech namiotach po bokach, to w pierwszym po lewej od góry patrząc jest upgrade umiejętności. Następnie trafiamy do labiryntu z drzwiami, trochę się tam gubiłem, ale jakoś dałem radę. Jeśli się nie mylę to trzeba iść do drzwi na samym dole potem do tych na lewo, dół, lewo i chyba prawo. Gdy się pomylicie cofa was do początku. Co do mojej instrukcji nie jestem do końca pewien, więc jakby co to sorry za skuchę.

I tak oto dotarliśmy do bosa, jest nim Cordelia, która zamienia się jak dla mnie w latającego węża plus dwa cienie. Schemat walki ten sam co przy poprzednim bossie. Super mocą tego stwora jest leczenie wszystkich na raz przy dostaniu obrażeń. Lepsze to niż ożywianie ich, ale zdarzyło się to tylko raz na szczęście. No i co............WYGRAŁEM ZA PIERWSZYM RAZEM

Po tym zwycięstwie, które nastąpiło tak szybko już sam nie wiem czy ta gra jest trudna czy nie. I to tyle na dzisiaj dziękuje za uwagę i do zobaczenia.

P.S. Zapraszam do udziału w sondzie, ponieważ posłuży ona do kolejnych, jakże ważnych badań, może nawet ważniejszych od tych robionych przez amerykańskich naukowców.

Tagi: child of light

Oceń notkę
+ +5 -

Oceń profil
+ +18 -
sprinter311
Ranking: 1311 Poziom: 39
PD: 8695
REPUTACJA: 1602