Blog użytkownika Placek17

Placek17 Placek17 25.05.2017, 18:16
Wormsy w 3D – moje spojrzenie po latach
2106V

Wormsy w 3D – moje spojrzenie po latach

Wormsy w 3D – jedna z serii mojego growego życia i moje obecne przemyślenia na jej temat.

Worms 4: Totalna Rozwałka

Tytuł jest powrotem do tego, czym było Worms 3D. Tak więc zasady są identyczne jak w tamtym tytule.

Stylistycznie stoi dla mnie nieco niżej od Worms 3D, ale podoba mi się bardziej rozbudowana możliwość ubierania swojej robaczej drużyny. Teraz już nie tylko nakrycie głowy, ale także i okulary, wąsy oraz rękawice. Skoro o tym wspominam, to Worms 4 jest chyba jedyną znaną mi grą, gdzie możesz ubrać swojego robaka za Adolfa Hitlera, wrzucić to na YouTube i nie ponieść żadnych konsekwencji.

Pod względem audio jest to według mnie najsłabsza część. Nie był zły, ale nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Po prostu sobie był. Tak naprawdę zapadła mi mocno w pamięć tylko jedna, może dwie, w porywach trzy utwory. Najlepszy był jak dla mnie motyw prehistoryczny.

Gameplay naprawia błędy poprzednika i prezentuje się jak odświeżona wersja tego, co było w Worms 3D. Całość wydaje mi się bardziej dynamiczna. Robale szybciej reagują również na komendę skoku, robiąc to niemal natychmiast. W poprzednich częściach robiły to z około 0,5-1 sekundowym opóźnieniem. Zwiększono moc broni typu bazooka i granat, dzięki czemu można nimi atakować na większe odległości niż w Worms 3D. Podejrzewam, że próbowano osiągnąć to również w Worms Forts, ale tam wyszło to słabo.

Lina jest bardzo ciekawym narzędziem. W Worms 4 oprócz bycia jednym ze środków transportu (tak nawiasem mówiąc, w Worms 3D pro-gracze korzystają do tego celu tylko jej, a jej używanie było tam fenomenalne) pełni też inną rolę. Można za jej pomocą przyciągać do siebie obiekty takie jak: miny, beczki i skrzynki. Ciekawy dodatek, ale według mnie nie ma jakiegoś wielkiego praktycznego znaczenia (ja rzadko z niego korzystałem).

Kampania dzieli się po raz kolejny na cztery części, ale tym razem mamy je uplecione w jedną historię. W zasadzie zaczyna się ona od ośrodka treningowego, gdzie poznajemy profesora, który będzie nam towarzyszył przez większą część podróży. Tutaj jednak różnorodność misji jest nieco słabsza i łatwiej o monotonię. W zasadzie w większości misji musimy wyeliminować wrogów.

Tytuł po raz kolejny przywraca możliwość tworzenia drużyny składającej się z 6 robali i zakładania sojuszy. Wciąż jednak może na jednej mapie w tym samym czasie być ich tylko 16. Nowością jest tworzenie własnego uzbrojenia. Jest jednak pewien haczyk. Broń nie może zostać uznana za zbyt potężną albo gra nie pozwoli nam na jej stworzenie. Według mnie jest to dość poważne ograniczenie. Fajnie byłoby stworzyć coś na wzór magicznego pocisku z Worms Armaggedon albo Worms World Party (nie pamiętam, gdzie dokładnie to było), bo takiej broni mi akurat brakuje w odsłonach 3D. Ale nawet, gdyby się udało, byłaby to naprawdę słabiutka broń. Więc nie wiem, czy byłby w ogóle sens. Team17 nie zezwala na kreatywność. Pfff…

Dodatkowo w pamięć mi zapadł bardzo fajny glitch. Potrzebna jest do jego wykonania mikstura Ikara. Ponieważ grałem na PC, będę używał tamtejszej klawiszologii. Najpierw wybierasz miksturę. Potem najeżdżasz kursorem na broń, której chcesz użyć i klikasz prawym przyciskiem myszy. Później natychmiast wypijasz miksturę i wybierasz daną broń. Efektem tego jest niesamowity armaggeddon. Musisz jednak uważać. Przy niektórych broniach powoduje to wysypanie się gry do pulpitu.

W grze widziałem po raz kolejny generator losowych plansz, ale był on beznadziejny (jeszcze bardziej prymitywny niż ten w Worms 3D). Może mi się tak wydaje, bo się nim zbytnio nie bawiłem, ale wydawało mi się, że zawsze generował mi jedną i tą samą mapę.

Wspominałem o jednym mankamencie komputerowego przeciwnika. Podczas walk lepiej nie ustawiać nieograniczonej ilości nalotów. Zauważyłem, że komputer namiętnie z tego korzysta.

A. W Worms 4 nie ma też polskiego banku słówek, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich omawianych przeze mnie części.

Animacje wypadają bardzo fajnie. Podoba mi się chociażby jak wyraz robali jest zależny od tego, kto do nich strzela: sojusznik czy wróg.

Worms 4 ogólnie jest całkiem fajną grą z paroma fajnymi innowacjami i poprawioną mechaniką. Problemy też są, ale nie są one na tyle poważne, abym czuł z ich obecności jakiś szczególny dyskomfort.


Podsumowując, mój osobisty ranking trójwymiarowych odsłon robaków wypada następująco:

  1. Worms 3D
  2. Worms 4
  3. Worms Forts

W Worms 3D spędziłem mnóstwo czasu zarówno offline, jak i online. To było jedno z najważniejszych doświadczeń w moim growym życiu. Głównie z powodu tego, co można było tam robić oraz fajniejszej stylistyki (subiektywnie) ta odsłona jest u mnie wyżej. Ale Worms 4 praktycznie depcze mu po piętach. Dość nachalnie.

Do odsłon 2D nic nie mam. Sam miałem styczność z Worms Armaggeddon i Worms World Party. Były fajne, ale za krótko w nie grałem, żeby móc się z nimi w jakiś szczególnie duży sposób zżyć. Poza tym nie jestem pewien, czy wciągnęłyby mnie na tyle godzin, na ile zrobiły to te odsłony. Była jeszcze dość słaba komórkowa gra Worms: A Space Oddity i Worms: Open Warfare 2, która była lepsza, ale mimo wszystko mnie nie porwała. A Worms W.M.D? No nie wiem, chyba wolę stylistykę starszych odsłon...

Tagi:

Przejdź do strony
Oceń notkę
+ +12 -

Oceń profil
+ +28 -
Placek17
Ranking: 447 Poziom: 55
PD: 22017
REPUTACJA: 3249