Motylem jestem

Andulina Andulina 25.10.2014, 16:39
Weekendowe granie #40
1496V

Weekendowe granie #40

Wstęp by kALWa888: Dzisiaj za klawiaturą siada nie kto inny jak typowy przykład niedzielnego gracza w wydaniu dziewczęcym. Nie to, że kosmos i w ogóle ale spojrzenie niemal skrajnie odmienne od tego "typowego". Tak czy siak, zapraszam do lektury i komentowania. *Znika Kalwa, wchodzi Ania".

Hey, tu Andulina. Dzisiaj będzie trochę inaczej, bo z kobiecego punktu widzenia. Pozazdrościłam Krzysztofowi bloga i i postanowiłam mu ukraść jeden odcinek. Nie jestem typowym użytkownikiem portalu, bo gram tylko od czasu do czasu, więc podzielę się z Wami tytułami, które przypadły bądź nie przypadły mi do gustu na przestrzeni ostatnich miesięcy. Będzie też  film, książka i muzyka, może jakaś refleksja się nawinie, tak wiec WG pełną parą.

P.S. Nie martwcie się będzie też dużo obrazków i sonda ;)


 

Tak więc, gry.

Może zacznę od tej w którą teraz gram czyli Rayman® Origins (PS3).

Myślę, że nie trzeba jej tutaj nikomu przedstawiać, jest to typowa platformówka, w której chodzimy i zbieramy, co trzeba (w tym wypadku są to żółte, czasami czerwone i śpiewające lumy)  i zabijamy przeciwników. Od początku urzekła mnie kolorowa, pomysłowa grafika i ciekawe rozwiązania w planszach. Po tym jak przeszłam już większość z nich mogę powiedzieć, że jest kilka które bardzo mi się podobają, inne trochę mniej, są też takie które na tyle mnie nie przekonują, że najchętniej bym  z nich zrezygnowała. Utwory przygrywające  podczas rozgrywki także mają u mnie mieszane oceny. Przygodę urozmaicają nam czasówki, loty na komarze oraz misje, w których ścigamy pewną skrzynię.



Poziom trudności jak dla mnie jest dość wysoki tzn. samo ukończenie danej planszy raczej nie stanowi problemu, ale jeśli chcemy wszystko zebrać, musimy się trochę wysilić niejednokrotnie ginąc. Zaowocuje to na końcu większą ilością różowych lumów, po zebraniu których dostajemy nowe stroje dla grywalnych postaci. Nie wiem czemu, ale najwięcej ma ich Teensie , wolałabym jednak żeby rozkładało się to mniej więcej po równo. Plus za to, że każdym stworkiem gra się nieco inaczej, przykładowo grając Globoxem mam wrażenie, że jego ruchy są bardziej powolne, ociężałe niż u dynamicznego Raymana, z kolei peleryna Tenssiego sprawia, że fajnie się nim lata.




Ostatnio sprawdziliśmy też z Krzyśkiem Raymana na dwóch, grało się bardzo przyjemnie, lepiej niż w pojedynkę, włączyliśmy tylko na chwilę, a potem ciężko nam się było oderwać. Dodatkowo dzięki współpracy jest łatwiej mieć 100% przedmiotów. Wiadomo, kiedy jedna osoba ginie zostaje jeszcze ta druga, no i potem może ona „wskrzesić” pierwszą, także naprawdę trudno o powtarzanie gry od nowa.

Elementem, który nas najbardziej rozbawił, była możliwość wzajemnego wymierzenia sobie kilku ciosów, niby współpraca, ale jak towarzysz nas zdenerwuje zawsze możemy mu przywalić z pięści w nos.



Posumowując Origins to sympatyczna gra z prostą fabułą i śmiesznymi elementami idealna dla fanów platformówek. Długość produkcji też nie powinna nikogo rozczarować. Myślę, że przy cenie do 50 zł w cyfrowej wersji jest to dobry wybór.
Kalwa: Ja bym powiedział, że w porównaniu do oryginalnej wersji z 1995 roku, Origins nie ma najmniejszych szans. Denerwuje przede wszystkim jakieś takie automatyczne wykonywanie niektórych ruchów (przykładowo, Rayman automatycznie wyląduje w pewnych miejscach bez naszego udziału - zawsze trzeba było samodzielnie celować itp) plus powtarzalność muzyki. Przeszkadza mi jeszcze, że to niby restart serii - w takim wypadku powinien być w 3D. O wiele chętniej przyjąłbym pierwsze przygody Raymana w 3D. No ale mimo wszystko gra jest bardzo fajna, a we dwójkę nie idzie się oderwać. Poziom trudności? Jest, można się zmęczyć ale raczej później.

Castle of Illusion Starring Mickey Mouse (PS3)
Kolejna platformówka z super oprawą i muzyką. Dla mnie magiczny tytuł, w którym z przyjemnością wbiłam 100%. Fakt, nie stanowi to zbyt dużej trudności, ale trzeba się trochę naszperać. Fajnie było znów przenieść się w bajkowy świat Disneya . Podoba mi się wygląd Mickey'ego i ogólnie design gry oraz fakt, że zdobywamy dla myszki nowe stroje. Całość jest bardzo dopracowana i sprawia, że aż chce się grać. Polecam pobrać demówkę ze sklepu PlayStation. Castle of Illusion to świetna propozycja dla najmłodszych, którzy z naszą niewielką pomocą mogą z powodzeniem ją ukończyć. Co do głównego zarzutu recenzentów, czyli krótkiego czasu trwania gry to dla mnie jest ona akurat, mogłaby być ewentualnie dłuższa o dwie, trzy miejscówki, ale jeśli chcemy zebrać wszystkie diamenty, stroje i posągi to przygody dzielniej myszki w czerwonych spodenkach zdążą nas nasycić zanim odłożymy pada na półkę.


Kalwa: od siebie bym dodał, że gra jest banalna przez większość czasu, a dopiero pod koniec sprawia tyle trudności, że nie idzie ogarnąć. Podsumowując, przez całą grę nie jesteśmy przygotowywani na to co nas spotka na końcu. Niemniej, jak na małą gierkę jest naprawdę super. Nie do końca odpowiada mi design wszystkich poziomów, ale burtonowskie klimaty i ogólnie staro szkolne (ale złagodzone) podejście bardzo sobie cenię. Trochę za krótka, ale w sumie nie wiem czy chciałbym grać w to dłużej :)

O South Park: Kijek Prawdy (PS3) słów kilka
Dawno żadna gra mnie tak nie pochłonęła. Te słowa to chyba najlepsza recenzja tej gry. Nawet moja przyjaciółka, która zwykle nie gra w gry totalnie się wciągnęła w tą produkcję. Obie lubimy serial, ale żadna z nas nie jest jakąś jego super fanką, tak czy siak nieznajomość tematu nie powinna stanowić przeszkody, ale pomoże się zorientować czy taki rodzaj humoru nam odpowiada.
Jest on specyficzny, miejscami absurdalny i podobnie jak serial zawiera sporo odniesień do zjawisk kultury masowej. Znajdziemy tu bezdomnych, nazi zombiaków, gotów, elfy czy hippisów.
Rozgrywka zawiera klasyczne elementy gatunku RPG takie jak klasy bohaterów i walka podzielona na tury. W miarę rozwoju wydarzeń nasza postać się rozwija, zdobywamy doświadczenie i awansujemy na kolejne poziomy, możemy kupić coraz lepszą broń itd. Plusy to przede wszystkim zachowany klimat serialu, kreskówkowa oprawa graficzna,  dużo do zbierania i to, że czasem trzeba samemu domyślić się co zrobić. Po zakończeniu fabuły chce się spróbować, jakie umiejętności posiądziemy grając inną klasą np. jako złodziej. Tak więc jeśli lubicie RPG, chcecie się trochę pośmiać i nie oburzają was takie motywy jak
Uwaga SPOILER!

to koniecznie musicie zagrać w South Park: Kijek Prawdy (PS3).

Kalwa: No cóż, sam nie grałem, ale słyszałem jak Ania gra i to jak trudno było mi się przy pierdzeniu z gry (jakaś tam specjalna moc) skupić podczas pisania Retrogrania, pamiętam do dzisiaj. Gra sprawia fajne wrażenie i jako ktoś nieznający za dobrze South Park, chętnie odrobię lekcje i kiedyś zagram.


Małe, niezależnie produkcje czyli "indyki"

Podróż (PS3) przez jakieś ¾ czasu zwyczajnie nudzi. Dopiero pod koniec robi się ciekawiej, bywają piękne wręcz mistyczne momenty, ale na tym się kończy. Sami musimy dopisać sobie przesłanie, nadać głębszy sens naszej wędrówce, a chyba nie o to chodzi. Tytuł nie wymaga od nas większego skupienia, ot prosty ludek sunący przed siebie po migoczącym piasku, dlatego nadaje się jako bodziec do rozmyślania, czy też gdy chcemy się wyciszyć.




rain (PS3). Bardzo mi się spodobała forma w jakiej ta prosta historia została przedstawiona, dość ponure nieustannie zalane deszczem ulice  i ścigające nas monstrum. Idealnie dobrana muzyka tylko potęguje doznania i wrażenie, że obcujemy z małym dziełem sztuki . Tytuł wciąga od początku do końca, niewątpliwą zaletą jest ciekawy design ścigających nas kreatur. Zaś jeśli chodzi o sam sposób gry, to przez większość  czasu uciekamy bądź staramy się przemknąć  niezauważeni e między bestiami. Poziom nie powinien nikomu sprawić trudności, a nawet jeśli to możemy włączyć wskazówkę. Osobiście wolałabym żeby ich nie było, bo skoro już jest to kusi żeby ją włączyć zamiast chwilę samodzielnie pomyśleć, no ale to niewygórowany  poziom trudności jest motywem do zakupu tego indyka. Nie przeszkadzało mi jakoś szczególnie, że rain (PS3) jest taki krótki (8 rozdziałów), szczerze mówiąc, nie wiem co jeszcze mogło by się tam znaleźć. Super, że jest polska wersja. To chyba tyle.




Obcy: Izolacja (PS4) okiem laika
Muszę jeszcze krótko wspomnieć o Obcym, bo chociaż byłam tylko biernym obserwatorem zrobił na mnie duże wrażenie. Nigdy nie pociągała mnie tematyka science fiction, ale ta gra ma w sobie coś co sprawia, że chce się ją oglądać, może to przez to, że jest bardzo dobrze zrobiona, wydaje się, że opuszczona stacja kosmiczna mogłaby naprawdę istnieć w podobnej postaci. Umiejętnie budowana atmosfera sprawia, że mamy nieustanne poczucie zagrożenia, nigdy nie wiadomo, skąd wyjdzie Obcy, który porusza się także po szybach wentylacyjnych rozmieszczonych wzdłuż całego obiektu. Wygląd tego perfekcyjnego zabójcy budzi strach, tułów przywodzi na myśl poruszającego się z gracją dinozaura, a głowa to spełnienie najgorszych koszmarów. Szkoda tylko, że jest taka lśniąca i gładka, zgadzam się autorem komentarza, który napisał, że chropowata wyglądałaby o wiele lepiej, no i te metalowe zęby też bym zmieniła. Bywało, że wystraszyłam się od samego oglądania jak Krzysiek gra, polecam miłośnikom horroru, nie zawiedziecie się.



FILM

500 Dni miłości
Zdecydowanie mój ulubiony film o miłości, przełamujący schematy, nietuzinkowy, z dobrą, wpadająca w ucho ścieżką dźwiękową i uroczą Zooey Deschanel  w roli główniej. Kilkukrotnie obejrzany nadal zachwyca przy ponownym kontakcie. Coś więcej?  Może tylko tyle, że raczej nie polecałabym go na walentynki. Zobaczcie koniecznie.
Kalwa: Również mój ulubiony film o miłości, głównie przez to że podchodzi do tematu dość niekonwencjonalnie - jak na filmy. Opowieść sprawia wrażenie autentycznej. Nie mamy więc przesłodzonego happy endu gdzie wszyscy się liżą i skaczą z radości do nieba, nawet jeśli wcześniej się zdradzali, a raczej... no właśnie. Na tym skończę. W życiu się mówi: "łoł! Jak w filmie!". Podczas oglądania tego filmu mówi się: "łał! Jak w życiu!". Coś takiego...



Druga propozycja z wielkiego ekranu to Czarownica, czyli znana wszystkim Śpiąca Królewna, ale z perspektywy tej drugiej, złej strony. Dowiadujemy się jak to się stało, że Diabolina rzuciła klątwę na Aurorę, jakie były motywy jej postępowania, bo przecież nikt nie rodzi się z mrokiem w sercu, to wydarzenia determinują to jacy jesteśmy.
Największym atutem tej produkcji jest genialna  Angelina Jolie, która perfekcyjnie wpasowała się w rolę czarnego charakteru, to ona tworzy ten film – dosłownie, jako producentka, jak i  w przenośni. Wykreowana przez nią postać zostanie w naszej pamięci jeszcze na długo po seansie. Jedyne, co mogę jej zarzucić to, że jest zbyt piękna w porównaniu do swojej bajkowej odpowiedniczki. Wszak przyzwyczajono nas, że to co złe jest szkaradne nie tylko wewnątrz. 
Niestety nie wykorzystano do końca potencjału piosenki Once Upon A Dream nagranej przez Lane Del Ray specjalnie na potrzeby filmu. Pojawia się ona bowiem dopiero, gdy w kinie już wszyscy zbierają się do wyjścia, czyli podczas napisów końcowych. Jeśli ktoś pamięta starą disneyowską  wersję tego utworu to może być to ciekawa retrospekcja.


 

Jak można się było spodziewać historia sama w sobie jest prosta i dosyć  przewidywalna, ale dobrze się ją ogląda. Jest jednak jeszcze jeden jasny punkt szczególnie zasługujący na uznanie, a mianowicie Elle Fanning jako Aurora. Jej starsza siostra Dakota; Sam(polecam), Dziewczyny z wyższych sfer(polecam), Człowiek w ogniu(polecam),  Wojna światów, Siła strachu, która zwykła grać nadzwyczaj dojrzałą i inteligentną dziewczynkę (obecnie nastolatka) od dawna jest w czołówce moich ulubionych aktorek. Teraz przyszła pora na nią. Ta dziewczyna oczarowuje, zachwyca, przekazuje sobą , wszystko co ma przekazać, wszystko co ma w sobie młodość czyli naiwność, niewinność czyniąc Aurorę drugą postacią zaraz po Diabolinie dla której warto obejrzeć ten film.


 

KSIĄŻKA
Joanna Chmielewska - Lesio

 

Książka przy której nie raz uśmiechniecie się sami się do siebie, niezależnie od tego, czy będziecie jechać tramwajem, czy siedzieć w domu  na kanapie, a wszystko to za sprawą tytułowego bohatera, który swoim lekkomyślnym, często głupim zachowaniem prowadzi do wielu absurdalnych sytuacji. Dodajmy do tego jego wybujałą wyobraźni ę i fakt, że mimo wielu wad, a może właśnie przez to, że jest taki ludzki, da się go polubić. Wychodzi  powieść z którą aż żal się rozstawać. Pozostaje tylko sprawdzić inne pozycje autorki.

Kalwa: Też czytałem tą zabawną książkę. Wprawdzie tylko pierwszy rozdział (z trzech) jest tak dobry, ale jako całość też potrafi dostarczyć fajnych chwil. I tak, czytałem to tylko w drodze do pracy, podczas jazdy do pracy i nie mogłem się powstrzymać od suszenia zębów. Zastanawia mnie tylko czy ktoś mnie widział i co sobie myślał. No ale książka przed oczami tłumaczy całe zajście, gorzej jak tej książki ani nic innego nie ma. Ogólnie, chciałbym zobaczyć dobrą ekranizację tej powieści.


MUZYKA
Gorillaz – Demon Days
W czasach największej popularności zespołu (2005 rok) słuchałam z bratem ich singli na jednej z muzycznych stacji, ale nigdy nie pokusiłam się o  zakup płyty. Dopiero teraz, po latach ją przesłuchałam i muszę  stwierdzić, iż to bardzo dobry, przyjemny dla ucha materiał, świetnie się sprawdzi w tle podczas codziennych zajęć, ale nie tylko. Demon Days to ciekawe połączenie różnych stylów i instrumentów. Szkoda, że teraz tak niewiele słychać o tym małpim zespole.
 
Chyba najpopularniejszy utwór
 

Mój number one
 

i ulubiona nuta Krzyśka
 
 
To wszystko na dziś. Mam nadzieje, że znajdziecie tu coś dla siebie. Jak zwykle piszcie w komentarzach  co u Was, w co gracie, co czytacie/słuchacie/oglądacie w ten weekend i do przeczytania kiedyś tam ;)

Tagi: castle of illusion Obcy: Izolacja podróż rain rayman origins South Park: Kijek Prawdy

Oceń notkę
+ +18 -

Oceń profil
+ 0 -
Andulina
Ranking: 8273 Poziom: 17
PD: 939
REPUTACJA: 0